close
Jak to się robi w Polsce część 1 – frytki.

Jak to się robi w Polsce część 1 – frytki.

0udostępnień
18 czerwca 2013287Przeglądy

McDonald’s to korporacja o zasięgu światowym, symbol szybkiego jedzenia, jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek na świecie. Czy taki moloch może być transparentny ? Czy odważy się odpowiedzieć na każde pytanie dotyczące swoich produktów? Wszak w oczach eko-terrorystów i alterglobalistów uchodzi za Zło wcielone. Odpowiedź na oba pytania brzmi: TAK.

 

Wspólnie z grupą blogerów (w skład której weszła Julia z Maffashion, Michał BLOGosławiony, Tomek z Żółw ocenia, Andrzej z Lewego Sierpowego), miałem okazję przekonać się o tym osobiście. Zaproszeni zostaliśmy przez McDonald’s Polska do wzięcia udziału w wyjeździe do fabryk polskich dostawców McDonald’s. Kampania „Dociekliwi” znana jest chyba wszystkim. Jak NAPRAWDĘ wygląda przygotowanie jedzenia do restauracji McDonald’s? Czy frytki robi się z ziemniaków czy proszku? Ile mięsa jest w kotletach? Jak wypieka się bułki? Na te i inne pytania obiecano nam szczegółowo odpowiedzieć.

 

Na pierwszy ogień poszły frytki. Fabryki mięsa i bułek zwiedzać będziemy we wrześniu.

 

Frytki (klasyczne) dla McDonald’s robi się w fabryce Farm Frites Polska w Lęborku. Zwiedzanie zakładu rozpoczęliśmy od założenia strojów ochronnych oraz podpisania oświadczenia, że jesteśmy zdrowi, nie mamy kataru, nie prątkujemy itp. Następnie udaliśmy się na wycieczkę.

Słowem wstępu:  W FFP produkuje się frytki nie tylko dla McDonald’s, wychodzą stąd również frytki pod marką Aviko i Farm Frites. McDonald’s jest natomiast największym jednostkowym odbiorcą fabryki, nic dziwnego – produkowane tutaj frytki jedzą klienci Maków w 12 krajach Europy: Polsce, Czechach, Słowacji, Ukrainie, Łotwie, Estonii, Rosji, Białorusi, Serbii, Szwecji i Bułgarii !

Wszystkie ziemniaki pochodzą z polskich pól. Zarówno tych należących do Farm Frites Polska, jak i prywatnych rolników, którzy dostarczają wybrane dla McDonald’s odmiany Innovator i Russet Burbank. Dostawcy muszą wdrożyć standardy Dobrych Praktyk Rolniczych (GAP) oraz należeć do światowego programu rolniczego GLOBALGAP. Każdy etap – od posadzenia po wykopki i dostawę jest rygorystycznie kontrolowany. FFP stosuje na swoich polach specjalny system nawadniania, ma nawet własną stację meteorologiczną, dzięki której wie dokładnie kiedy i jak nawadniać pola!

Etap 1: dostawa. Ziemniaki dostarczane są do fabryki samochodami.

Fabryka i jej dostawcy przygotowani są na składowanie ziemniaków w ogromnych ilościach – posiadają odpowiednio klimatyzowane i wentylowane składownie, w której może leżakować łącznie nawet  do 150 tysięcy ton ziemniaków.

Najpierw jednak ziemniaki z samochodów trafiają na taśmociąg, skąd pobierane są pierwsze próbki. Na tym etapie fabryka ma jeszcze możliwość wycofać cała partię produktu. W „laboratorium wstępnym” bada się zawartość skrobi, cukru, ogólny wygląd ziemniaka, czy jest zdrowy, a także… zapach po podpieczeniu w mikrofalówce. Określa się również w badaniach zawartość suchej masy w ziemniaku (odmiany, które wybiera McDonald’s muszą jej zawierać minimum 23%, podczas gdy zwykłe odmiany mają jej 18-20%). Wstępne smażenia ujawnia również zawartość cukru w ziemniaku (im ciemniejsza frytka po smażeniu, tym tego cukru więcej).

Inną formą sprawdzenia materiału jest krojenie losowo wybranych ziemniaków na połówki  – na frytki wybiera się tylko te o jednolitej strukturze.

 

[nggallery id=97]

 

Etap 2: selekcja i krojenie. Teraz ziemniaki trafiają na sita, które rozdzielają według wielkości. Największe, najdłuższe ziemniaki wybranych odmian trafiają na taśmę przeznaczona dla McDonald’s. Stamtąd wędrują do mycia, a potem ogromnego „gara” – tam pod wpływem wysokiego ciśnienia i pary wodnej (221 st.Celsjusza) skórka „odstrzeliwuje” od ziemniaków. Na tym etapie rozdziela się również ziemniaki na trzy grupy: największe trafiają na frytki, mniejsze na placki ziemniaczane, a z najmniejszych produkuje się płatki ziemniaczane. Obrane ziemniaki wędrują taśmą do krajalnic, ale przedtem przechodzą kolejną selekcję  – przy taśmie siedzi osoba „wyłapująca” ziemniaki, które nie spełniają norm wizualnych. Są dwa rodzaje krajalnic – zwykłe, tnące frytki proste i krajalnica o specjalnych ostrzach, której zawdzięczamy frytki karbowane.

 

[nggallery id=98]

 

Etap 3: ostatnia selekcja, smażenie, zamrażanie, pakowanie. Kolejną selekcję przeprowadzają komputery. Jak to napisał Michał Gąsior na swoim blogu:  „trochę jak w NASA, a trochę jak w sztabie Joint Forces. Z jednej strony kwatera dowodzenia jak z filmu sci-fi, z drugiej mikro działa na powietrze, które namierzają posiniaczone frytki w locie i je odstrzeliwują”.

Komputery na bieżąco „uczone są” rozpoznawania wszelkich skaz i niedoskonałości i widząc taką frytkę odstrzeliwują ją z taśmy sprężonym powietrzem (nad taśmą znajduje się 160 zaworów). Taka frytka dostaje jeszcze jedną szansę i trafia do maszyny, która wytnie skazę.

Frytki, które przeszły wszystkie etapy selekcji są blanszowane: trafiają najpierw na chwilę do bardzo gorącej wody, a następnie na dłużej do zimnej. Dzięki tym zabiegom frytka zachowuje smak i strukturę ziemniaka. Po osuszeniu frytki trafiają do podsmażenia. Zwykłe frytki smażone są we fryturze palmowej, natomiast te przeznaczone do restauracji McDonald’s podsmaża się w oleju rzepakowym. Następnie schładza się je i na końcu zamraża. To wszystko sprawia, że frytki w Maku smakują inaczej niż zwykłe frytki i nie ma w tym żadnej magii ani chemii – tylko jakość i rygorystyczna selekcja.

 

[nggallery id=99]

 

Etap 4: kontrola końcowa, pakowanie. Zamrożone frytki trafiają do paczkowarek. Specjalny program ustala wagę, więc nie ma szans by w paczce znalazło się mniej lub więcej (wagowo) frytek, niż jest to ustalone. Popakowane frytki trafiają do kartonów, a kartony rozwożone są do odbiorców.

Zanim jednak frytki opuszczą fabrykę, stają do kontroli końcowej. W laboratorium losowo zdjęte z taśmy frytki jeszcze raz poddawane są torturom – mierzy się je, czy mają odpowiednie wymiary, smaży, ocenia kolor, chrupkość, zapach, smak… To była najprzyjemniejsza cześć zwiedzania, bo połączona z degustacją. Jako ciekawostkę załączam też zdjęcia z produkcji placków ziemniaczanych. Powiem Wam, że były pyszne. W fabryce działa Akademia Ziemniaka, gdzie osoby pracujące przy kontroli jakości uczą się wszystkiego, co potrzebne by sprostać wyzwaniu, jakim niewątpliwie jest kontrola organoleptyczna i jakościowa.

 

[nggallery id=100]

 

Na koniec chciałem bardzo serdecznie podziękować McDonald’s Polska za zaproszenie do akcji i zapewnienie wspaniałej atmosfery podczas wyjazdu, Dyrekcji Farm Frites Polska za umożliwienie nam zwiedzenia fabryki, Załodze za wyjaśnienie nam wszystkich wątpliwości i degustację, ekipie 24/7 PR i 24/7 Digital za zajęcie się nami w czasie wolnym i zapewnienie kapitalnych warunków i towarzystwo. Z niecierpliwością czekam na wrześniowy wyjazd do pozostałych fabryk.

 

Zdjęcia: Andrzej Mandel i Zorż Ponimirski

 

 

Wschodni street food, czyli czebureki i czuczwara

Weszliśmy tam przez przypadek, czyli najlepszy falafel i rewelacyjny lawasz

Dodaj komentarz