close
Jak Qń osiągał włoski Szczyt na/w „ŚWIĘTEJ KROWIE”

Jak Qń osiągał włoski Szczyt na/w „ŚWIĘTEJ KROWIE”

0udostępnień

Dziś odwiedzamy Poznań. Daniel „Qń” Konieczny specjalnie dla Was recenzuje burgery w Świętej Krowie i ociera się o kulinarny orgazm.

 

Oglądając Gang Olsena nauczyłem się jednego: trzeba mieć plan ;)

Plan na słoneczną niedzielę jest tak prosty, że trudno coś tu spie…. (w Gangu Olsena zawsze tez bohaterom wydawało się, że nie można :) Im  zawsze udawało się coś…)

Ok., zaczynamy poranną kawą w filiżance, żeby rozjaśnić mocno przyćmiony po wczorajszym wieczorze umysł i rozpisanie w 3 punktach co trzeba dziś zrobić, i tak:

po 1: zjeść burgera,

po 2: pograć w siatkówkę plażową i

po 3: nie doprowadzić się do stanu w jakim znalazłem się wczoraj.

Jeśli burger, to dziś konsumpcja odbędzie się w Świętej Krowie (centrum Poznania, okolice Starego Browaru, dokładnie 132 kroki od niego, idąc w kierunku Starego Rynku):

 

[singlepic id=369 w=320 h=240 float=]

 

Przez ostatnie tygodnie, jak Casanova, szukałem jakichś nowych doznań, poszukując czegoś co mnie zniewoli. Jadłem w miejscach, które były godne uwagi, ale i w takich gdzie po posiłku niekoniecznie chciało się zapalić papierosa (tego którego zawsze pali się po…),  w Poznaniu hamburgery to nie kebaby, gdzie na każdym kroku budka na budce stoi. Ale ŚK wydaje mi się najlepsza dlatego wracam by sprawdzić, czy moje zdanie o tym co robią, to tylko zauroczenie albo tzw. pierwsza miłość, czy coś więcej… Dziś test będzie wyjątkowo surowy.

Docieram na miejsce. Tak jak Izraelici dotarli do Ziemi Obiecanej, tak i ja docieram…

[singlepic id=370 w=320 h=240 float=]

[singlepic id=371 w=320 h=240 float=]

Lokal dopiero co otwarty. Wewnątrz tylko jeden przystojny Anglik o ryżawych włosach, popisujący się swym akcentem przed ekspedientką (jakbym był kobietą nie chciałbym, by tak wyglądał ojciec moich dzieci). Ja mówię po polsku, dlatego do mnie zagaduje miły (chyba właściciel), który z oooogromną pasją mówi o pierwszym gatunku mięsa, o tym że sami to mięso mielą, o korzystnej dla zdrowia proporcji tłuszczu do wołowiny, o tym, że mięso to jest grillowane na grillu z lawą wulkaniczną….. Brakowało mi tylko informacji, że krowy, z których pochodzi mięso, zasypiają przy dźwiękach Schuberta albo Bacha, a wieczory spędzają oglądając Discovery ;). Tylko wegetarianina te wszystkie opowieści by nie poruszyły! Ja czuję podniecenie i dreszczyk emocji. Miejsce, w którym ma nastąpić konsumpcja, to 50 m2, ok 12 krzeseł , zjeść i wyjść albo wziąć i zjeść po drodze. Brak ogródka wydaje się wadą w takim dniu, ale nie o lokalu miało być, tylko o jedzeniu. Zamawiam mięso !!!!!! To będzie typowy ćwierćfunciak. Ja wiem, że dziś tylko podwojenie tego może doprowadzić mnie na Szczyt (czyli zamawiam ok 250 g mięsa ) i tu robię ruch, który nawet mnie samego zaskoczył… dla zmylenia przeciwnika zamawiam Krowę z Włoch – z ciemną bułką, ze szpinakiem, suszonymi pomidorami i mozzarellą !!!! Bez bekonu… ? bez papryczek… ? Tak! Dziś ma być kulturalnie, jak śpiewał kiedyś Marcin Świetlicki: „…szalenie delikatny jestem na kacu…”

[singlepic id=372 w=320 h=240 float=]

Czekam obserwując otaczającą mnie rzeczywistość, ale skwierczące na grillu  mięso sprawia, że nie mogę się skupić. Po 10 minutach….. JEST!!!  uwielbiam takie zawiniątka! Przypominają mi gwiazdkową euforię przy odpakowywaniu prezentów.

[singlepic id=373 w=320 h=240 float=]

Odpakowałem, nie zdarzyłem zrobić zdjęcia, poczułem spokój i wewnętrzne ukojenie dopiero w chwili, gdy WGRYZŁEM się w to cudo…. mmmmmm jest mega dobrze…

[singlepic id=374 w=320 h=240 float=]

Chwilo trwaj wiecznie…

Mięso + świeży szpinak + lekko roztopiony ser mozzarella, a do tego suszone pomidory, sprawiają, że jest delikatnie i zmysłowo, właśnie taaak miało być. Jedyna wada dla mnie to ciemne pieczywo (jasna bułka bije ją na głowę), ale to trochę tak, jakby po spotkaniu z Angeliną Jolie mówić o jej sznurowadłach. Prezentowany burger kosztuje 22 zł. Podstawowa wersja z pojedynczym mięsem 17 zł, a klasyczny 13 zł.

Podsumowując…

Rozmiar jednak ma znaczenie! Nie wierzę koleżankom, które twierdzą, że wielkość nie ma znaczenia :) W Świętej Krowie dostajemy satysfakcjonujący kawał mięsa (dla porównania, w Big Macu mamy 100 gr mięsa i tam z pewnością krowy nie są święte, na pewno wychowują się przy dźwiękach zespołu Weekend a całymi dniami oglądają Mango Tv).*** Wielkość, ale też jakość i świeżość produktów ma tu ogromne znaczenie. Tego nie da się opisać, to trzeba po prostu skosztować! Dla mnie Święta Krowa na gastronomicznej mapie Poznania, to miejsce obowiązkowe. Godne polecenia. Według mnie, jedno z 2 najlepszych w Poznaniu. Czy najlepsze? Trudno wskazać ;) Jeżeli podczas posiłku można przeżyć orgazm (a podobno można, bo moja znajoma, opisując doskonałe jedzenie, mawia: „Totalny orgazm w ustach”), to ja dziś byłem blisko… Tylko ta bułka sprawiła ze nie osiągnąłem Szczytu…:) Ale i tak zammmmmrruczłem z rozkoszy ….

ps. Pozostałe 2 punkty też udało się zrealizować… Choć łatwo nie było.

SZCZERZE polecam!!!!!

Daniel QŃ Konieczny

*** – To akurat niebawem sprawdzimy (Street Food Polska)

 

Dwa hot dogi i jedno panini, czyli przekąski ze Statoil, BP i Shell

Czy we dnie czy w nocy, kebab w Nur smakuje dobrze