http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2013/08/new.jpg

JajQÑ, czyli historia Jajka, które zachwyciło QÑ’a w Łapu Papu.

Zapytała mnie ostatnio znajoma polonistka: „Ileż razy można jeść te burgery i ciągle o nich pisać?! I po co szukasz nowych miejsc, skoro znalazłeś już lokale, gdzie jest miło i smacznie? Odpowiedziałem: „Zawsze, mając wiele, pragnę czegoś więcej… Pomyśl, czy skoro przeczytałem całego Tolkiena, „Grę w klasy” J. Cortazar’a, „Miasto ślepców” J.Saramago i kryminały Mankell’a, to czy powinienem jeszcze cokolwiek czytać? Czy powinienem jeszcze sięgać po jakiekolwiek nowości, albo ciągle wracać tylko do tych wspomnianych pozycji?”

Polonistka odpowiedziała zdecydowanym głosem: „Nie! Nie! Czytaj „świeżynki” i zacznij koniecznie od „Prezentu” S. Johnson’a”.

Obiecałem, że przeczytam, ale pod warunkiem, że pójdzie ze mną do ŁAPU PAPU (Poznań ul. Garbary 47) na burgera. Tak, znowu na burgera :) Dlaczego akurat tam? Bo tam również czekał na nas prezent, z tym, że w postaci nowego burgera w menu.

ŁAPU PAPU to jedno z pierwszych miejsc, gdzie rozpoczęto serwowanie burgerów w Poznaniu. Już w pierwszych minutach rozmowy z właścicielem wiedziałem, że to człowiek z rzadko spotykaną pasją, można śmiało rzec, że to mocno pozytywnie zakręcony Świr kulinarny :) Amerykańska flaga, powiewająca nad lokalem, to nie żaden chwyt reklamowy, tylko ważny element podpowiadający, skąd pomysł na tego typu lokal.

Właściciel spędził 15 lat w USA, gdzie bacznie i z zamiłowaniem obserwował tamtejszą gastronomię. Kiedy przyjechał do Polski, chodziła za Nim myśl, by stworzyć alternatywę dla fastfoodowych sieciówek z burgerami. Udało się. W lutym 2012r. otworzył lokal, który stał się miejscem odwiedzanym przez tych wszystkich, którzy cenią dobry smak i uczciwe podejście do klienta.

Ok., docieramy z koleżanką na miejsce.

łp2_n

Już na wejściu ujrzeliśmy, przyjemny i ważny dla nas, widok – było bardzo czysto. To niewielki lokal, ale z dobrą wentylacją i klimatyzacją, która sprawia, że chce się tu zostać dłużej, gdy za drzwiami skwar. Nasz zmysł węchu zostaje zaatakowany paletą fantastycznych zapachów.

łp3_n

Zawsze zanim złożę zamówienie, lubię się porządnie rozejrzeć. Zerkam więc tu i tam. Dostrzegam istotne szczegóły. Mięso wygląda mega dobrze. Ale nauczony doświadczeniem, wiem, że wygląd to nie wszystko, wpadam więc na szarlatański pomysł i pytam: „Czy mógłbym powąchać mięso przed usmażeniem?”. Pan z uśmiechem i lekkim zdziwieniem odpowiada: „Tak, proszę”. Ten zapach sprawił, że już wiem, iż trzeba tu zrobić ucztę, a nie tylko zjeść coś na szybko :)

łp13_n

łp30_n

łp21n łp25_n 179268_468821426500640_1765772642_n[1] 250609_466449700071146_1866309164_n[1]

Ok., zamawiamy. Pani polonistka, po wnikliwym przejrzeniu menu, poprawną polszczyzną rzuca: „Poproszę burgera o nazwie MIÓSZTANAS w ciemnej bułce ” (13 zł, skład: wołowina, żółty ser, sałata lodowa, czerwona cebula, ananas i sos musztardowo-miodowy).

łp222_n

Do dnia dzisiejszego koleżanka twierdziła, że nie przepada za burgerami, ale jak tylko zobaczyła to cudo, nie potrafiła powstrzymać się od szybkiego pałaszowania tej pięknej, kolorowej buły. Podobno smak i jakość mięsa genialna, a połączenie ananasa, dodatków i sosu musztardowo-miodowego, doskonałe. Piszę „podobno” bo nie zdążyłem nawet go spróbować (uśmiech). Ja nie do końca jestem fanem słodkich burgerów, ale po tym jak zobaczyłem co z nim zrobiła, w tak krótkim czasie, ciśnie mi się na usta, że to może być najlepszy taki burger w Poznaniu.

Po Miósztanasie zostało już tylko wspomnienie, a teraz czas na moje „spotkanie” z gwiazdą! Za chwilę odwinę z papierka nowość o nazwie JAJKON (zaledwie od 3 godzin w menu). Jeszcze nie zdążyliśmy się poznać, ajuż jest mi bliski – brzmi prawie jak jajQŃ :) Jest to połączenie czerwonej cebuli, świeżego szpinaku, soczystej wołowiny, sera cheddar, chrupiącego bekonu, pomidorów i odrobiny Tabasco.

Jest już przede mną.

new!

Ma chrupiącą (przepyszną!) bułkę. Poprosiłem, by mięso było krwiste i takie otrzymałem. Połączenie tych wszystkich składników bardzo mi przypadło do gustu, doskonałość w każdym kęsie! A sos tabasco, który był dla mnie lekko niepokojącą częścią tej nowości, okazał się najlepszym jej składnikiem! Dla mnie to ścisła czołówka poznańskich burgerów. Więc jeśli chcesz doświadczyć mega uniesienia z JAJKON’em, koniecznie odwiedź to miejsce jak najszybciej, bo w menu będzie ono gościć tylko przez jakiś czas.

Wraz z ostatnim kęsem poczułem, że muszę zjeść tu coś jeszcze. Powtórka burgera z jajkiem? Nie. Postanawiam spróbować kolejnej sezonowej pozycji. Pada na zawiniątko o nazwie: Serioza (serek kremowy, czerwona cebulka, szpinak, wołowina, Ser brie, lazur, feta, cheedar, pomidor i autorski sos ziołowo-czosnkowy). Tym razem wybieram ciemną bułkę.

łp8_n łp10_n łp20_n

Kolejne rewelacyjne połączenie. Bardzo dobrze skomponowane smaki. Dla mnie kolejny strzał w 10. Zamówiłem wersję z podwójnym mięsem i przyznam, że zjedzenie całej tej bułki to spore wyzwanie.

łp5_n - Kopia łp6_n - Kopia łp7_n - Kopia

Trudno mi ocenić, który z burgerów był lepszy, po prostu zostałem zmasakrowany. Naprawdę szczerze polecam. Lokal mnie oczarował jakością burgerów i estetyką podania. Co też ważne i trudne w sumie do wytłumaczenia, czułem się trochę tak, jakbym był tam bardziej partnerem niż klientem. Ja do ŁAPU PAPU będę wracał na pewno!

Kiedy żegnałem się ze znajomą, z ogromną pewnością w oczach powiedziała do mnie: ”Nie dziwię się, że piszesz te recenzje… trudno przemilczeć takie doświadczenie”.

Ps. Z ważnych informacji dodam, iż trwają prace nad wprowadzeniem frytek, ale to w jaki sposób powstaną i jak mają smakować to temat na osobny artykuł. Podobno mają to być frytki slowfoodowe. W związku z tym, mam małą prośbę. Jak będziecie zamawiać cokolwiek w ŁAPU PAPU, pytajcie zawsze z uporem maniaka KIEDY BĘDĄ TE FRYTKI??? (może wspólnymi siłami przyspieszymy pojawienie się ich w menu).

Łapu Papu na facebook

http://www.poznan.pl/mim/main/wyniki-konkursu-korona-smakosza-2012,p,23791,23984.html

Autorem wpisu i zdjęć jest Daniel „Qń” Konieczny.




Post a new comment