http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2013/08/DSC05692.jpg

Hey Now z Pracowni Piwa

Wakacje ach wakacje…od końca czasów szkolnych tęsknię za nimi i jakże mi ich brak. W tym roku wyszło jednak tak, że także i mnie „udzieliły się” pewnego rodzaju wakacje. Zafundowałem sobie prawdziwe wakacje, tyle tylko, że od picia piwa… Moim poprzednio wypitym, nazwijmy to sensownym piwem bo Westmalle, które to wypiłem dokładnie 1 lipca. Można więc powiedzieć, że był to w przybliżeniu początek wakacji. Lipcowe upały i ogólne przesycenie piwem po było nie było okresie intensywnego jego spożywania, sprawiły, że niemal zupełnie zapomniałem o złocistym trunku. Przerwa trwała aż do wczoraj kiedy to doszedłem do wniosku, że mam prawdziwą ochotę napić się dobrego piwa. Kończą się szkolne wakacje to i moje piwne mogą się spokojnie skończyć pomyślałem. Mniej więcej tydzień temu zupełnym przypadkiem kupiłem kilka piw, a wśród nich dwa piwa od „Pracowni Piwa”. Były to „Hey Now” oraz „Crack”. Nie piłem jeszcze żadnego z piw tego browaru więc tym chętniej sięgnąłem po pierwsze z wymienionych piw.

Sam browar powstał już w zeszłym roku, ale na pierwsze premierowe piwa trzeba było poczekać aż do maja 2013 kiedy to światło dzienne ujrzały pierwsze propozycje. Browar ma swoją siedzibę niedaleko Krakowa w Modlniczce, a założony przez dwóch piwowarów domowych: Tomka Rogaczewskiego, Marka Bakalarskiego oraz Martę Osadkowską. Co interesujące browar postanowił nazywać swoje piwa nadając im angielskie nazwy, które będąc swego rodzaju gierkami słownym będą odnosiły się do tematyki związanej z Krakowem. Przyznam, że pomysł oryginalny i fajny zarazem. Mamy więc Hey Now czyli hejnał, Crack czyli Krak i inne.

Hey Now to piwo uwarzone w stylu american wheat, a więc mamy tu do czynienia z wariacją na temat pszeniczniaka, która to jest wzbogacona amerykańskimi chmielami. Spodziewać się tu można złagodzonych nut charakterystycznych dla piwa pszenicznego, które ustępują miejsca wyrazistym chmielom zza wielkiej wody. Piwo wydaje się być stosunkowo lekkim bowiem zawiera jedynie 3,8% alkoholu, a ekstrakt ma na poziomie 11. Dowiadujemy się też, że IBU wynosi 28 jednostek. Co ciekawe dowiadujemy się jeszcze kilku innych ciekawych rzeczy. Otóż kontra spieszy z informacjami o tym jaka będzie najlepsze temperatura serwowania oraz jakie szkło będzie najbardziej odpowiednie. Nie jest to jednak wszystko. Etykieta podaje także z jakiego typu posiłkami najlepiej będzie połączyć dane piwo. No no, nieźle, jestem pod wrażeniem. W ogóle etykieta podoba mi się od strony graficznej. Jest utrzymana w prostym aczkolwiek bardzo przyjemnym stylu. Głównym elementem jest „rogacz” będący logo browaru. Jest prosto, estetycznie, po prostu fajnie.

Po przelaniu do szkła oczom ukazuje się raczej jasne, lekko mętne piwo. Nasycenie jest dobre, całkiem wyraźne, ale można powiedzieć, że utrzymuje się ono w średnich zakresach. W moim przypadku piana była naprawdę ładna. Urosła do konkretnego rozmiaru jak przystało na piwo pszeniczne i była dość gęsta. Nie grzeszyła za to trwałością bo szybko opadła do nieco ponad centymetrowej warstwy. Piana szybko jednak schodzi na dalszy plan, a dzieje się to za sprawą zapachu oczywiście. To piwo pachnie po prostu bardzo przyjemnie co z resztą zaskoczeniem chyba nie jest skoro za zapach odpowiadają amerykańskie chmiele. Zapach jest intensywny, przyjemnie słodki w pierwszym momencie. Zdecydowanie wybijają się owoce tropikalne z mango na czele. Mamy też nieco cytrusów i w tle odrobinę żywiczności. Pachnie naprawdę przednio. W smaku sprawa ma się bardzo podobnie. Ponownie możemy doszukać się owoców tropikalnych. Goryczka jest całkiem przyjemna i wyrazista pomimo tego, że to tylko 28 IBU. Brakuje tu nieco charakteru zaczerpniętego od piw pszenicznych. O bananach czy goździkach raczej ciężko było myśleć od początku, ale brak tu także pewnej zbożowości, która owszem jest, ale zbyt delikatna. Niemniej piwo pije się całkiem przyjemnie. Niby czegoś w nim brakuje, a jednak picie zwyczajnie cieszy. Pijalność w mojej ocenie jest na wysokim poziomie i piwo stosunkowo szybko znika ze szklanki. Moją oceną tego piwa niech będzie stwierdzenie, że jeśli kiedyś pojawi się okazja by wypić je ponownie to tak się stanie, tyle ;)

DSC05692

Korea83 – BeerLoverBlog – www.blb.blog.pl




There are no comments

Add yours