close
Hamburger a sprawa polska

Hamburger a sprawa polska

0udostępnień

Miało być o pyzach, ale okoliczności przyrody wymogły zmianę planów. Nabyłem otóż hamburgera. A właściwie „hamburgera”. Czemu w cudzysłowiu? Ano, posłuchajcie. Było to tak: Od czasu do czasu wracając w nocy z knajpianych hulanek nabieram ochoty na bliskie spotkanie trzeciego stopnia z fast foodem. O ile są miejsca, które budzą we mnie miłe wspomnienia, to często są już one zamknięte lub  moja wrodzona skłonność do hazardu każe mi udać się  w miejsca roztaczające wokół siebie cmentarną woń rozkładu i niepokój rodem z horrorów klasy C. Tak też było w tym przypadku. Środek tygodnia, zmiana utartej zwyczajami trasy powrotu, pierwsza w nocy, niesamowita ochota na hamburgera. Byłem już blisko domu, kiedy na mej drodze wyrósł pawilonik z szyldem typu Mega XXL Hot Dog czynne 24 h. Miałem już okazję dwa razy zaznać tamtejszych specjałów, które nad ranem skutecznie czyściły mi żołądek i wrażliwość kubków smakowych oraz przekonywały, że człowiek człowiekowi wilkiem. Ale… Do trzech razy sztuka pomyślałem i wszedłem. Nie wzbudził mej czujności zapach przypominający złote czasy TAXI, kiedy w zimie przechodząc obok postoju taksówek czuło się smród przypalonych frytek (kto jeździł starymi mercedesami, wie o czym mówię). Nie przekonała mnie do odwrotu tablica z cenami, które nie zgadzają się z cenami faktycznymi (pani uprzejmie poinformowała mnie, że zapomniała napisać aktualne). Wzmocniona oparami 40% roztworu spirytusu mroczna część mojego JA oraz poczucie dziennikarskiego obowiązku kazały mi stanąć do walki z czymś, co w owym miejscu nazywa się hamburgerem. Różne już jadłem hamburgery, ale zwykle nie odbiegały od ustalonego standardu typu: bułka sezamowa, cieniutki kotlet odgrzany w mikrofalówce, ketchup, musztarda lub ersatzowaty sos łączący oba smaki, jakieś dodatki typu pocięta kapusta pekińska etc. Tym razem czekała mnie niespodzianka. Zamiast bułki sezamowej 1/4 gotowej buły typu pita, uczciwie powiem, że zgrillowana, kotlecik grubości 3 mm bez smaku, ersatzowaty sos i kilka dodatków, jak plasterek ogórka i kapusta pekińska. Nie dość, że małe toto, to jeszcze pozostawiło po sobie uczucie kamienia w żołądku i kompletny absmak, który drażnił jeszcze do południa. Byłem tak wstrząśnięty tym co otrzymałem za 5 zł, że nawet zdjęcia nie zrobiłem, a szkoda. Gdybym miał wroga, karmiłbym go właśnie tam i kazał mu jeszcze płacić. Przybytek ów znajduje się na kieleckiej Rogatce Krakowskiej, tuż obok skrzyżowania ul. JP II, Krakowskiej i Seminaryjskiej. Zdecydowanie odradzam, nawet, jeśli umieracie z głodu. Na odtrutkę podaję mój sposób na hamburgery do samodzielnego wykonania. Będą nam potrzebne:
mielona wołowina (lub ewentualnie mięso wieprzowo – wołowe) – ok. 200 g/osobę
ser żółty
papryka świeża, ogórek świeży i konserwowy, pomidor, sałata,
bułki duże (np. kajzerki),
musztarda, ketchup
pieprz, sól, papryka w proszku, czosnek, cebula
jajko
Ilość przypraw pozostawiam do indywidualnego dobrania, ale można przyjąć zasadę 1/4 łyżeczki na 200 g mięsa. Musztarda najlepsza albo rosyjska z Kamisa (uwaga, bardzo ostra!) albo dijon, ale może być każda.
Mięso mielimy i mieszamy z jajkiem, solą, pieprzem, wyciśniętym czosnkiem, musztardą, papryką w proszku i cebulą. Powinna nam wyjść zwarta masa, z której formujemy płaskie kotlety.

Kotlety smażymy na rogrzanym tłuszczu ok. 3 minuty z każdej strony, po czym układamy na blasze i wsadzamy do piekarnika nagrzanego do 150-175 stopni C i trzymamy tam ok. 5 minut.  Na każdym kotlecie układamy kawałek żółtego sera i trzymamy w piekarniku do rozpuszczenia sera.

W międzyczasie szykujemy resztę składników, czyli warzywa i bułki. Warzywa kroimy w plastry, bułki przekrawamy na pół i opiekamy na grillu lub w piekarniku. Spód każdej bułki smarujemy musztardą i układamy: sałatę, ogórki, pomidora, paprykę. Na to wszystko kładziemy kotleta z serem i przykrywamy górną połówką bułki, posmarowaną ketchupem. Teraz pozostaje nam już tylko ścisnąć bułę i wgryźć się w soczyste mięso i warzywa, a sosom pozwolić brudzić brodę i wszystko dookoła.

Tyle na dziś, następnym razem będzie o pyzach.

Zgadzasz się z nami? Nie zgadzasz? Masz własną opinię? Skomentuj ten post!
Opinie wulgarne, wyglądające, jak nachalna reklama, reklamy itp. będą usuwane.

Polacy nie gęsi, czyli krótki szkic na temat polskiego street food. Część 1.

Polacy nie gęsi, czyli krótki szkic na temat polskiego street food. Część 2 – warszawskich (?) smaków czar.

Dodaj komentarz