close
Hamburger a sprawa polska powraca w dwóch nowych odsłonach

Hamburger a sprawa polska powraca w dwóch nowych odsłonach

0udostępnień
30 lipca 2011222Przeglądy
Po przeczytaniu posta Żorża dotyczącego hamburgera na Rogatce, pomyślałam, że coś takiego nie miało prawa się zdarzyć. Absolutnie nie podważając wiarygodności Żorża, nie mogłam wyjść z szoku i podziwu, jakim cudem coś takiego istnieje?
Do czasu. Kiedy jakiś czas temu załatwiałam różne sprawy na mieście, w pewnym momencie dał o sobie znać głód. Do domu daleko, do załatwienia mnóstwo.Szybka decyzja – akurat natrafiłam na budkę z fast-foodem. Niczego nieświadoma zamawiam hamburgera, kiedy pani bierze do ręki bułkę kebabową, przed oczami widzę recenzję Żorża i włos mi się zaczyna jeżyć…
Dokładnie ten sam koszmar spotkał mnie. Zimna, gumowa bułka do kebabu, cieniutki, maleńki, również zimny i żylasty kotlet, który miał za zadanie udawać mięso. Dalej już tylko gorzej, dosłownie kilka pasków kapusty pekińskiej, dwa plasterki ogórka kiszonego i sosy. One w tym wszystkim były najlepsze. Za całą przyjemność zapłaciłam 5 zł, a nie wiedziałam, co z tym zrobić. Gdybym nie była tak strasznie głodna, może i kazałabym pani wypchać się tym pseudo hamburgerem, a, że naprawdę mnie zassało, zaczęłam to jeść. Jedynym pozytywem, tego jakże egzotycznego doznania było to, że nie spotkały mnie z tego tytułu żadne sensacje żołądkowe, a wspomnienie o tamtym zdarzeniu pielęgnuję w sobie tylko i wyłącznie dla potrzeb niniejszego tekstu. Przybytek ów, który zdrowy rozsądek nakazuje omijać szerokim łukiem, znajduje się na tyłach hotelu Łysogóry, w trójkącie Sienkiewicza-Panoramiczna-Czarnowska, oznaczony szyldem na ciemnym tle Hot Dog XXl.Zdecydowanie nie polecam. Fuj.
Tak zniechęcona do hamburgerów żyłam sobie jakieś kilka tygodni, mniej więcej do początku zeszłego tygodnia. Po wizycie i przeczekiwaniu burzy w Cukrze, kiedy Małż zaproponował jeszcze lane w Ckmie, stwierdziłam, że głodna to jednak jestem. I znów fast-food. Obok Ckmu znajduje się Kebab Majkel. Małż poszedł z misją przynieś mi cokolwiek i wrócił z hamburgerem. Cóż, da się przeżyć. Hamburger Majkelowy, w odróżnieniu od poprzedniego koszmaru posiadał bułkę do hamburgerów, z sezamem, dobrze ciepłą, chrupiącą, wielką. w środku gruby kotlet, dobrze zgrillowany, kruchy jak trzeba, no cud malina. Czerwona kapusta, pekińska, pomidor, ogórek świeży, konserwowy, kukurydza, papryka i prażona cebulka. Standardowe sosy i widelec, gdyż w przeciwieństwie do poprzednika, hamburger majkelowy był tak napakowany warzywami, że nie dało się go po prostu ścisnąć i zjeść, tylko trzeba było sobie pomóc widelcem. Cena – 5zł. Naprawdę polecam.
Zgadzasz się z nami? Nie zgadzasz? Masz własną opinię? Skomentuj ten post!
Opinie wulgarne, wyglądające, jak nachalna reklama, reklamy itp. będą usuwane.

Pita grzechu warta, czyli Grillroom po raz drugi

Egzotyczny powiew w środku miasta

Dodaj komentarz