http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2018/01/halcnowka-ruskie1-1050x788.jpg

Hałcnówka – niepozorny lokal z pyszną domową kuchnią

Tego się nie spodziewałam. Mały niepozorny budyneczek na obrzeżach Bielska-Białej. Jak nie wiesz, że tu zjesz, to na 99 procent ominiesz, bo nawet szyldu nie ma. Ale jak zajrzysz do środka, to najesz się rzeczy przesmacznych. A jak do tego jeszcze jesteś fanem podrobów, to koniecznie musisz tam zajrzeć.

W drodze do Goliszowa, przy wjeździe do Bielska od strony Kęt, przed rondem po prawej stronie stoi taki niewielki beżowo-brązowy budynek. Po co my tu skręcamy? – przemknęło mi przez myśl, jak tylko Kuba skręcił, żeby zaparkować przed lokalem. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że tu dają jeść. Dowiedziałam się chwilę później. Wnętrze – jest po remoncie, stolików jest pod dostatkiem. Ogólnie – wygląda jak jadłodajnia. Zaglądamy do menu. I tu robi się ciekawie.

Od razu wzrok wędruje na płuca i flaki (jedne i drugie podawane ze smacznym chlebem). Do tego bierzemy też żurek i ruskie pierogi z wody z dużą ilością omasty (wystarczy poprosić, żeby było jej więcej niż w normalnej porcji). Pojemność żołądków powstrzymała nas przed wybraniem czegoś jeszcze, a w karcie są też ozorki w sosie chrzanowym, wątroba wieprzowa, czy bardziej typowe dania główne, czyli schabowy, żeberka i golonka. Dania są gotowe w naprawdę szybkim tempie.

Żurek – jest na bogato. Kiełbasy w nim pod dostatkiem. A smak… domowy, nie za kwaśny, po prostu w sam raz. Dobre to było.

Flaki też zacne i obfite w zawartość. Znaczy się proporcja flaków do płynu zdecydowanie na plus. Ja bym je może delikatnie jeszcze zaostrzyła pieprzem, ale to tylko drobiazg nie rzutujący na smak. A ten był bez zarzutu.

Tym natomiast, co nas zachwyciło, były płucka. Po pierwsze – porcja równie solidna, co wymienionych wyżej dań, a po drugie – smak. Były idealnie delikatne, rozpływające się w ustach. Jednym słowem – kapitalne. Chyba najlepsze, jakie do tej pory miałam okazję jeść. Zdecydowanie polecam.

Na koniec ruskie pierogi. Zawsze je wybieramy jeśli tylko są w menu. Bo zrobienie dobrych wcale takie łatwe nie jest. A farsz tutaj był świetnie wyważony. I choć jestem fanką tych nieco bardziej kwaśnych ruskich, te były w punkt. Inną bajką jest ciasto, które jeszcze łatwiej zepsuć (żeby innych słów nie użyć). W wielu miejscach jadłam pierogi, gdzie farsz był dobry albo bardzo dobry, ale ciasto psuło wszystko, bo albo była to beznadziejna, gruba „klucha”, albo cienki i twardy jak zelówa wytwór. W Hałcnówce zjecie pierogi w cieście tak delikatnym, że praktycznie niewyczuwalnym. Dla mnie połączenie idealne, bo ciasto gra w tym zestawieniu drugie skrzypce, jest doskonałym tłem dla zawartości, którą w sobie kryje. A omasta – klasa.

Jeśli będziecie przejeżdżać w okolicach północnej części Bielska-Białej, koniecznie zajrzyjcie do Hałcnówki. Jest prosto, smacznie, domowo i bardzo racjonalnie cenowo. Za cztery dania plus kawa i herbata wyszło 46,50 złotych. Na pewno się tu jeszcze zatrzymam. I koniecznie muszę spróbować ozorków i wątroby.

PS. A budynek wygląda tak:

 

Ela Święcka

Bar Hałcnówka, Bielsko-Biała, ul. Wyzwolenia 295

www: halcnowka.pl

facebook: facebook.com/BarHalcnowka




There are no comments

Add yours