close
Grillowanie zupełnie inaczej w wykonaniu Polish BBQ Team

Grillowanie zupełnie inaczej w wykonaniu Polish BBQ Team

0udostępnień

Przewracanie jedzenia na ruszcie to już niemalże nasz polski sport narodowy. Wraz z pierwszymi promieniami cieplejszego słońca (no dobra, przyznaję – zdarzyło mi się być na grillu też na początku stycznia) ciężki osprzęt wyjeżdża z piwnicy, a miejscem do grillowania staje się ogródek/działka/taras/każdy-skrawek-ziemi-gdzie-można-bezkarnie-postawić-grilla. Skoro więc ten sposób przyrządzania jedzenia aż tak uwielbiamy i praktykujemy, to czy jest sens coś na ten temat pisać? Jest. Bo grillowanie można wynieść na naprawdę fajny poziom.

Miałam okazję jakiś czas temu być w Warszawie w miejscu, gdzie swoje grillowe specjały serwował Polish BBQ Team. Warszawscy szefowie kuchni postanowili namieszać trochę w kwestii oczywistej dla każdego szanującego się Polaka i, najzwyczajniej w świecie, zaczęli grillować po swojemu. A po swojemu – to znaczy z dbałością o szczegóły, dodatki, kompozycję dań i ich różnorodność. Panowie mają jedno marzenie – zaszczepić w Polakach pasję do wyjątkowego bbq. Na co dzień pracują w topowych restauracjach w Warszawie, a w wolnym czasie, jako pasjonaci gotowania, zdobywają Mistrzowskie tytuły, na imprezach BBQ w Europie i na świecie. Tych tytułów uzbierali już całkiem sporo. Czym ich jedzenie różni się od każdego innego? Jak sami przyznają, sekretem jest drewno liściaste, które stanowi o niepowtarzalnym smaku ich potraw. Ja bym raczej zwróciła uwagę na coś innego – różnorodność i oryginalność potraw.

Trochę mi zeszło, zanim napisałam tę recenzję, właśnie ze względu na tę charakterystyczną dla nich „niepowtarzalność”. Do tej pory najczęściej można ich było z tą wielką lokomotywą spotkać podczas imprez zamkniętych. Teraz wychodzą „do ludzi”. I za każdym razem w menu znajdziemy coś innego. Ja spróbowałam (po kawałku) sześciu pozycji. Był to m.in. hamburger wołowy w bułce buraczano-chrzanowej z marmoladą z cebulki, kiszonymi pomidorami i klasycznym sosem bbq czy roladki z indyka z morelami nasączonymi w Jacku Danielsie i kawowym sosie bbq z mieszanymi sałatami z dresingiem miodowo-musztardowym. Nad hamburgerem nie będę się rozpisywać, bo to po prostu klasyk z rusztu. Ale mięso zostało zestawione z naprawdę smacznymi dodatkami. Indyk – delikatny, soczysty, aromatyczny. Aż z niecierpliwością czekasz na kolejny kęs. Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie też opcja wege, czyli grillowane warzywa z chipsami z parmezanu i kremem z octu balsamicznego. Dawno nie jadłam tak dobrze zrobionych na ruszcie warzyw. Idealnie jędrne i po zdjęciu z grilla nadal soczyste, stan, który w przypadku grillowanych warzyw nie tak łatwo osiągnąć.

Jednak tym, co mnie zachwyciło, był hot dog z kiełbasą z pstrąga z dodatki, takimi jak: rzepa marynowana w anyżu, chrupiąca cebulka, roszponka i orientalny sos bbq. Kiełbasa z pstrąga to był dla mnie hit. Przepyszna. Bardzo lekka i soczysta (nie, nie pachniała jak rybacki kuter). To było takie przyjemne wow, bo dawno nic mnie tak pozytywnie w kulinariach nie zaskoczyło. Do tego lekko stawiająca opór zębom rzepa z anyżową nutką w tle, sałata bardziej nawet dla kolorystycznej kontry i nawiązanie do tych dawnych smaków nieodzownie kojarzących się z hot dogami – prażona cebulka. Smaczne to było jako całość.

Kolejna opcja warta zanotowania (i spróbowania, jeśli będziecie mieli okazję spotkać Polish BBQ Team na jakiejś imprezie z tą akurat pozycją w menu) – to żeberka. Znów nie ma tu żadnej sztampy. Dostajemy na talerzu żebro w dwóch odsłonach – w kawałku i szarpaną. Fajny pomysł i jeszcze lepsza realizacja. Aromatyczne, rozpływające się w ustach mięso przyrządzone w sojowej glazurze. Do tego pikle i kiełki. Całość podana na tortilli, więc trzy szybkie ruchy i możemy zawinąć wszystko tak, jak nam najwygodniej.

Ostatni smaczek zostawiam na koniec. Tym bardziej, że to deser. Tak, w takiej wielkiej grillowej lokomotywie można robić też desery. I ciasta. Jedliście kiedyś wędzony sernik z białą czekoladą? Jeśli nie, to koniecznie musicie spróbować. Lekko ciepły, miękki, na niezbyt grubym spodzie. Aromat – trochę w stronę oscpka, a trochę – mangalicy. Przesmaczne.

O samych sosach napiszę tylko tyle, że panowie współpracują ze znaną i lubianą marką (nie, nie na F), doskonale znaną w Polsce i na świecie z ketchupu. Dla gastronomii mają dużo więcej. Wypróbowałam ich przy zupełnie innej okazji całe mnóstwo. I smakowo są naprawdę na poziomie.

Słowem podsumowania – jeśli gdzieś na swojej drodze spotkacie grillujących szefów kuchni spróbujcie czegoś z ich menu. Najlepiej tych najbardziej nietypowych rzeczy, których nigdzie indziej nie znajdziecie. Po wypróbowaniu sześciu różnych na pewno mogę powiedzieć, że dbałość o ciekawe kompozycje i oryginalne dodatki sprawia, że wszystko, co wrzucą na ruszt naprawdę smacznie się składa.

Ela Święcka

https://www.facebook.com/polishbbqteam/

Co w food truckach pachnie? Kolejny przegląd nowości w street foodzie

Kuchnia góralska w (świetnym) street foodowym wydaniu

Dodaj komentarz