http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2014/01/P1010916.jpg

Gorączka sobotniej nocy, czyli U Romana, Wurst Kiosk-Bobby Burger i Meta Disco

Warszawa, sobota wieczór. Czas spotkań z przyjaciółmi i ostatnie chwile przed wyjazdem na Łódź Street Food Festival. Zaczęliśmy w Przekąskach U Romana, lokalu otwartego przez legendarnego w Warszawie barmana, Pana Romana na ul. Ludnej.

Wódeczka zimna i tutaj się nie czepiam, obsługa również bardzo miła. Ale zakąski – no cóż. Śledź w oliwie poprawny, ale głowy nie urywa. Tatar bez jaka i musztardy to lekkie nieporozumienie, pierogi z mięsem niezłe, ale zdecydowanie bardziej wolę z mięsem i kapustą. Zakąski 9 zł, wódeczka 5 zł.

 

P1010912 P1010913 P1010914 P1010915

 

Mówiąc szczerze – nie porwały mnie ani serwowane tu przekąski, ani samo miejsce. Może dlatego, że pana Romana akurat w lokalu nie było,  a przecież to jego obecność wpływała na kultowość Przekąsek – Zakąsek. A może dlatego, że od czasu jak bywam w Literatce moje wymagania co do takich miejsc wzrosły bardzo. Nie wiem. Nie poczułem klimatu zupełnie i bez żalu przyjąłem decyzję o zmianie lokalu.

Kierunek – Zwycięzców 17.

Od jakiegoś czasu funkcjonuje tam lokal, w którym połączyły siły dwie, doskonale warszawiakom znane marki – obecny tu od dawna Wurst Kiosk i Bobby Burger.

 

P1010916

Oprócz jedzenia dostaniemy tu także napoje, w tym idealne na panującą aurę grzane wino i rewelacyjną, oktoberfestową edycję Paulanera.

Zamawiamy. Wienerki jak zwykle świetne:

 

P1010918

 

Knacker (13 zł) również nie zawiódł:

P1010920

 

Ale bohaterem wieczoru został nowy w ofercie serdelek – Curry Bockwurst (11 zł).

 

P1010926 P1010927

 

Klasyczny serdelek doprawiony curry ma ostrzejszy posmak niż zwykły Bock. Sos dodatkowo wzbogaca smak i sprawia, że obok Knackera jest to teraz moja ulubiona pozycja w menu Wurst Kiosku.

Trzeba jeszcze wspomnieć o frytkach, które w Wurst Kiosku są po prostu pyszne i momentalnie znikały z tacek.

Po wurstach przyszła pora na burgera. Z oferty Bobby Burgera zdecydowałem się na znany mi już Hot Bacon (15 zł). Poprosiłem o średni stopień wysmażenia, dodatkowo skorzystałem z sugestii by kanapkę wzbogacić o ostry sos. Powiem krótko: do burgera żadnych uwag ni zastrzeżeń nie mam. Mięso zostało wysmażone dokładnie tak jak lubię, z lekką różowością w środku, soczyste i dobrze doprawione, bułka nie za sucha, nie rozpadała się, trzymała całość w kupie. Bekon chrupiący, ale nie przesuszony, ostry sos faktycznie łechtał kubki smakowe przyjemną pikantnością. Jednym zdaniem – dobrze wydane 15 zł. Frytki – te z Wursta moim zdaniem lepsze, choć produkcja Bobbiego to solidna średnia półka.

 

P1010921 P1010922 P1010923 P1010924 P1010925

 

Napełniwszy żołądki gotowi byliśmy na szaleństwa  w Meta Disco na Parkingowej. Meta Disco to lokal, który powstał z potrzeby. Jak mówi Tomek Jakubiak „założyliśmy Metę, bo potrzebowaliśmy miejsca, z którego nas wreszcie nie wyrzucą”. Jeśli kochacie parkietowe hity z lat 70, 80 i 90, świecące podłogi i taniec w ścisku (bo ludzi tam zawsze opór, czeka się w kolejce na wejście) to koniecznie wbijajcie na Parkingową, miejsce po prostu rewelacyjne. O tym, co tam wyprawialiśmy pisać nie będę. Może kiedyś, w pamiętnikach spisywanych dla wnuków ;)

 

P1010929 P1010930

 

Podsumowując: na jedzenie na Zwycięzców, na tańce i wódkę do Meta Disco. Te dwie opcje następnym razem zdecydowanie do powtórzenia.