http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2014/01/P1010981.jpg

Gorąca Saszetka, czyli typowy dworcowy fast food

Komunikacja między Kielcami a Łodzią to jakieś nieporozumienie: pociągiem jedzie się od 6 do 8 godzin, Polski Bus nie jeździ w ogóle, a PKS ma 3 kursy tylko, dwa rano i jeden o 19-ej. Zrobiwszy sobie weekend bez samochodu,  skazani byliśmy na powrót PKSem. Nie ma jednak tego złego… Czekając na autobus na Dworcu Łódź Kaliska przespacerowałem się obok stojącej tam budy z fast foodami. Taka typowa, klasyczna buda dworcowa. I poczułem przemożną chęć nabycia fasta. Moją uwagę zwrócił plakat wyklejony w oknie:

 

P1010981

130 g mięsa wpakowane w pieczywo typu panini, do tego warzywka… Czas oczekiwania wyliczony na 8-10 minut każe sądzić, że kanapka przygotowywana jest na życzenie, a nie wyjęta z zamrażarki i odgrzana w mikrofali. I cena – jedyne 9,50 zł. Biorę. Pada pytanie o mięso do saszetki. Decyduję się na shoarmę z kurczaka. Po około 10 minutach odebrałem swoje zamówienie.

P1010982 P1010984

Pieczywo gorące i chrupkie. Wygląda na zgrillowane. Znam je chociażby z kanapki Kebab Sandwich podawanej w kieleckiej Galerii Echo. Plusem jest dodatkowe wsadzenie saszetki w tekturową tackę, dzięki czemu nie stygnie tak szybko. No dobra, ale co znajdziemy w środku? Jak widać na zdjęciach wyżej – całe mnóstwo warzyw, surówek i pikli. Oglądając kanapkę z bliska dostrzeżemy przyklejone na ściankach pieczywa mięso:

P1010983

Dosyć oglądania – gryzę. I przestaje być miło. Bo:

  1.  Kurczak  w smaku nie przypomina shoarmy w ogóle, jest suchy, niedoprawiony i krótko mówiąc – kiepski. Nie dominuje w smaku, a powinien jako główny składnik. Pewnie dlatego, że
  2. w kanapce czuć niemal wyłącznie warzywa i sosy.
  3. O ile pikle w takiej kanapce jak najbardziej popieram, to ni chu-chu nie jestem w stanie zaakceptować tartej marchewki (w ilości absurdalnie dużej) oraz konserwowego groszku. Dacie wiarę, że nawet sypana na wierzch prażona cebulka nie jest w stanie się przebić przez dominujący smak warzyw?
  4. Last but not least – sosy. Niby nie należało spodziewać się tutaj fajerwerków, ale podły keczup w połączeniu z sosem a la czosnkowy musiały dobić tę kanapkę.

 

Podsumowując: zamysł świetny, wykonanie zawodzi. Miałem nadzieję na dobrą, fast foodową kanapkę a la kebab, dostałem… No właśnie.  Niezłe pieczywo wypełnione niewyczuwalnym mięsem i zabite koszmarna ilością surowej marchwi i obrzydliwego groszku. Gdyby pozbyć się surówek (niestety, wpadłem na to dopiero w połowie kanapki), zostawić tylko ogórka konserwowego, cebulkę i może pomidora, a mięso doprawić po ludzku, mogłoby być nieźle. A tak mamy po prostu zapchajbułę, bo jedno trzeba gorącej saszetce przyznać – może (na krótko) nasycić. Ale za 9,50 zł to ja dziękuję, nie skorzystam.