http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2013/11/P1010679.jpg

Golonka, utopenec, śledź i zimne nóżki, czyli biesiada po krakowsku.

Co robić w Krakowie w sobotni wieczór? Umówić się z przyjaciółmi na spotkanie. Dziś opiszę dwa lokale, które doskonale się do tego celu nadają.

Ja do wojska się nie nadaję – łkał Baloun – ja jestem, co prawda, to prawda, łakomy, nienażarty, bo wyrwali mnie z normalnego życia. To u nas rodzinne. Nieboszczyk tato, on się założył w Protivinie w gospodzie, że za jednym posiedzeniem zje 50 serdelków i dwa bochenki chleba i wygrał. Ja kiedyś dla zakładu zjadłem 4 gęsi i dwie misy knedlików z kapustą. W domu pomyślę nieraz przy obiedzie, że jeszcze bym coś przekąsił, idę do komory, utnę sobie kawał mięsa, poślę po dzban piwa i wtrząchnę ze dwa kilo wędzonki.” (Jaroslav Hasek, Losy dobrego żołnierza Szwejka czasu wojny światowej, przekład Antoniego Kroha, Wydawnictwo ZNAK 2009).

Kocham „Szwejka” i kocham czeską kuchnię. Ciężkostrawna, tłusta i niezdrowa, obficie podlewana dobrym piwem – wszystko co lubię ;) Kiedy więc mieliśmy w Krakowie spotkać się z przyjaciółmi, od razu zadbałem by spotkanie nasze odbyło się w miejscu, które od dawna miałem na oku – Restauracji Ceska Chodba na ulicy Zwierzynieckiej 30.

 

Do lokalu wchodzimy z bramy, do piwnic. W środku sporo miejsca, jasno i przyjemnie. Główna sala i mniejsze, wydzielone pomieszczenia, gdzie bez skrępowania można spotkać się większą grupą i oddać zarówno rozmowie, jak i ucztowaniu.

 

P1010669 P1010670 P1010671

 

W karcie znajdziemy typowo czeską kuchnię, ale też klasyki kuchni polskiej (pierogi, bigos itp.). Do tego spory wybór czeskich piw: dwa (Staropramen i Bernard) lane, 16 innych w butelkach. Dla każdego coś miłego.

 

Na start wziąłem klasyczną czeską zakąskę, czyli utopenca (12 zł) i pół litra Staropramena (9 zł).

 

P1010672 P1010673

 

Jak podaje Wikipedia:

Utopenec (dosłownie topielec) – popularna czeska zakąska, kiełbasy w marynacie. Podstawowy składnik – kiełbasy z kawałkami słoniny (špekáčky) przekrawa się wzdłuż i zalewa zagotowaną, a następnie przestudzoną marynatą, w skład której wchodzą zwykle: woda, ocet,sól, cukier, pieprz w ziarnach, liść laurowy, ziele angielskie ewentualnie też papryka, odrobina chili. Do tego dodaje się pokrojoną w talarki cebulę, czasami też paprykę oraz ogórki. Całość powinna stać w niezbyt chłodnym miejscu co najmniej przez tydzień, raczej dwa. Słoik można postawić między oknami lub do spiżarki, natomiast lodówka nie jest odpowiednia. Spożywa się na zimno z chlebem.

Tutaj zastosowano wariant z serdelkiem. Zalewa nie była zbyt intensywna, leciutko kwaskowa, więc nawet osoby za octem nie przepadające powinny być zadowolone. Ja osobiście wolę zalewę mocniejszą (tak też robię w domu), ale ten utopenec był bardzo smaczny i nie narzekam.

Kiedy nadeszli znajomi na stół wjechały dania główne: dziewczyny zamówiły Smažený sýr z sosem tatarskim i frytkami (22 zł), my z Michałem natomiast wzięliśmy na warsztat Golonkę pieczoną w piwie podaną z musztardą, chrzanem i ziemniakami z pieca (25 zł), z tym że ja zamieniłem ziemniaki na knedle.

Smažený sýr wyglądał zacnie:

 

P1010674 P1010675

 

Nie próbowałem tej potrawy, ale widziałem, że ser pięknie rozlewał się na talerzu, dziewczyny danie chwaliły, a szczególnie świetny ich zdaniem sos tatarski.

Nasza golonka pięknością nie ustępowała serowi:

 

P1010676 P1010677

 

Właściwie to o golonce mogę pisać tylko w samych superlatywach – mięciusieńka, kleista skórka otulała soczyste i doskonale doprawione mięsko, chrzan dawał po nosie jak powinien, musztarda również doskonała, a knedliki pasowały do tego dania doskonale. Gdyby nie to, że w planach mieliśmy jeszcze wizytę w Ambasadzie Śledzia, zostałbym tam na dłużej by skosztować Gulaszu segedyńskiego gotowanego na piwie z kiszona kapustą i knedlików w sosie z grzybów leśnych. Jednak podczas następnej wizyty w Krakowie z pewnością Ceską Chodbę odwiedzę, bo lokal zdecydowanie wart jest polecenia. Świetna obsługa, świetna kuchnia, niewygórowane ceny i duży wybór dobrych piw – czego chcieć więcej? Znalazłem tu wszystko, czego zabrakło w kieleckim Starym Browarze. A przecież Kraków od Kielc niedaleko, może warto by podjechać i podpatrzeć dobre wzory?

 

„Siostro, niech mi pani naleje dużego haka i położy na czymś kawałek śledzia” (Leopold Tyrmand, Zły)

 

Opuściwszy Ceską Chodbę w świetnych nastrojach udaliśmy się na ulicę Stolarską 8/10 by w nieco swawolniejszy sposób spędzić resztę wieczoru. Na wprost Ambasady Konsulatu USA znajdziemy tam inny, nie mniej ważny budynek – Ambasadę Śledzia – jedyną ambasadę w Krakowie ;). 

Jest to krakowska wariacja stołecznych Przekąsek – Zakąsek, tyle że zakąsek mają w ofercie dużo więcej niż warszawskie lokale tego typu. Lokal pękał w szwach, na szczęście w ogródku udało nam się znaleźć wolny stolik.

Na początek zamówiliśmy kilka wódek (40 ml – 4 zł), piwo Kasztelan z kija (szklanka ok. 0,3 l – 4 zł), zimne nóżki (8 zł), kiszoną kapustę (4 zł) i śledzia w oleju (8 zł) oraz klasyczna oranżadę (4 z ł).

 

P1010678 P1010679

 

 

Galareta wieprzowa bardzo smaczna, ale niestety nie podają do niej octu. Szkoda, bo mięsa sporo, doprawiona dobrze, ale bez octu moim zdaniem traci jakieś 50% walorów smakowych. EDIT: dostałem info od Właścicieli, ze ocet stoi na barze – był taki dziki tłum, że mi to umknęło. Teraz będę pamiętał :)

Kiszona kapusta doskonała, nie za kwaśna, nie za słodka, taka w sam raz, posypana pieprzem zyskuje dodatkowy smaczek i do zimnej wódki jest doskonała.

Śledź w oleju… Klasa sama w sobie. Tak dobrych filetów nie jadłem już dawno. Mięsiste, nie wymoczone za mocno, pozostały lekko słonawe, co w połączeniu z marynowaną cebulką dało ten uwielbiany przez smakoszy efekt „WOW!”. Olej nie zdominował smaku, ale doskonale współgrał z rybą, maczany w nim chleb stanowił świetne uzupełnienie śledzia.

I kiedy szykowałem się do zamówienia następnej kolejki i spróbowania polecanego przez Olę śledzia w buraczkach – tadam! Okazało się, że z powodu kłopotów z mieszkańcami, ogródek zamyka się wcześniej i konsumpcja przenosi się do lokalu. Tam niestety nie było już warunków do postawienia talerza, więc z żalem opuściliśmy Ambasadę. Właściciele zapraszają do nowo otwartego lokalu, gdzie takich problemów już nie będzie. Ja na pewno Ambasadę odwiedzał będę podczas każdej wizyty w Krakowie, bo zakąski naprawdę zacne, ceny świetne i atmosfera doskonała.

 




Komentarze

  1. […] z zakąskami do piwa: 1) w Łodzi 2) w Warszawie 3) w Kraków, ale po czesku, czyli restauracja Czeska Chodba (jeszcze nie byłem) – hiszpańskie tapas w Polsce – polskie tapas – czeska […]