Frytburger w szczecińskim MakKwaku w recenzji nadesłanej

Dzisiaj recenzja nadesłana przez Michała Tarasiewicza. Do tej pory myślałem, że Szczecin to miasto słynące z pasztecików, okazuje się, że również z frytburgera.  Zapraszam do czytania:
Ludowe mądrości mówią że „Kto nie jadł Frytburgera, ten nie był w Szczecinie”. Po części mogę zgodzić się z tą teorią, jednak wprowadziłbym poprawioną wersję „Kto nie jadł Frytburgera, ten nie ma czego żałować.”

Zacznijmy od opisu lokalu w którym zakupiłem ten klasyk klasyków szczecińskich fast-foodów. Swoje zamówienie złożyłem w znanym w pewnych kręgach MakKwaku na Placu Żołnieża Polskiego, w okolicach Galerii Kaskada. Zazwyczaj się tam nie stołuję, ale na potrzeby recenzji odwiedziłem ten przybytek. Skorzystałem ze zniżki „na legitymację” i zakupiłem swojego Frytburgera za 5,80zł czyli w cenie dość podobnej za którą można zakupić np. B-Smarta w KFC. Frytburger to kotlet „z Biedronki” w kebabopodobnej bułce, przysypany frytkami.

 

Zacznijmy od sosów, które są bardzo mdłe i pozbawione smaku. W MakKwaku mamy do wyboru kilka sosów: łagodny, ostry, diablo i czosnkowy. Po doświadczeniach z innymi sosami, wybrałem sos mieszany, czyli taki który mi najbardziej podchodzi – pikantny, ale nie pali podniebienia. Tutaj taki sos smakował jak rozwodniony majonez z sosem czosnkowym, i był starsznie nijaki.
Frytki, klasyczne McDonald’owe, ale w smaku o wiele gorsze. Szybciutko nasiąkły sosem, i w połączeniu z tym dziwnym smakiem były poprostu niedobre.
Bułka – kebabowa, podgrzewana na opiekaczu. Mimo że wziąłem „na wynos”, czyli całość owinięte folią aluminiową, strasznie szybko traciła ciepło. Po 2-3 minutach w ciągu których przekopałem się przez frytki, całkowicie ostygła.
Jak już wspominałem, kotlet z rodzaju tych „Biedronkowych”. Gdyby nie on, bułka byłaby całkowicie zimna, ale on trzymał trochę ciepła więc nie było tak źle. Co do jego smaku, to chyba każdy go zna.

 

Całość niekoniecznie smaczna, ale da się przebrnąć przez całość. Koniec końców syci o wiele bardziej niż jakikolwiek B-Smart. Frytburger jest idealny na zaspokojenie średniego głodu. Osobiście nikomu na trzeźwo bym go nie polecił, a możliwość że wrócę do tego lokalu występuje jedynie w wypadku głodu podczas nocnego powrotu z jakiejś imprezy, gdyż MakKwak jest otwarty 24/7. Normalnie
Frytburger którego miałem wątpliwą przyjemność zjeść kosztuje 6,60 zł, uczniowie oraz studenci mogą skorzystać z zniżki, dzięki czemu można oddać się konsumpcji za 5,80 zł.

Autorem wpisu i zdjęć jest Michał Tarasiewicz.