http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2013/04/P1000291.jpg

Flor De Las Antillas Belicoso – 70 minut czystego hedonizmu

Załatwiłem dziś kilka ważnych spraw, generalnie dzień mogę uznać za bardzo udany, więc postanowiłem to jakoś uczcić. A co lepiej pasuje do takiej okazji niż dobre cygaro? Otworzyłem humidor i chwilę wahałem się czy wybrać coś ze stajni Alec Bradley czy może My Father? Ostatecznie, po wczorajszym sponiewieraniu przez AB Tempus postanowiłem odpalić coś lżejszego. A więc… Flor De Las Antillas w formacie Belicoso.

Linia cygar tworzona w fabryce My Father, w Esteli- Nikaragua. To niedawno powstała linia cygar tworzone przez  Jamie Garcia. To blend utworzony w hołdzie największej wyspie Antilles, Kuba. Nazwa oznacza „kwiat Antilles” Wybrane tytonie z Nikaragui o kubańskim charakterze w połączeniu z wrapperem Sun Grown. Bardzo dobra konstrukcja cygar pakowanych do cedrowego opakowania. Pierwsze „box-pressed” cygara z fabryki My Father. Cygara średniej mocy, smaki: przyprawy, orzechy, kakao, skóra i cedr. Gładkie i kremowe palenie dające bardzo biały popiół. Długi finisz. Flor de las Antillas to cygara dla aficionados, którzy poszukują bardziej łagodnych, ale bardziej kompleksowych smaków.

Pierwsze co chcę powiedzieć to to, że cygaro jest po prostu przepiękne. Jego szlachetność dodatkowo podkreśla aksamitka na stopie i prześliczny vintage’owy pierścień. Pozachwycałem się wyglądem, czas przejść do konsumpcji. „Na sucho” cygaro pachnie lasem i przyprawami. Otwieram je obcinarką i odpalam.

Ciąg wzorowy, pierwsze pufy łagodne, by nie rzec delikatne, dym kremowy, w smaku wyczuwam przyprawy, cedr i lekką słodycz. Bosko.

Cygaro spala się idealnie, dając mi naprawdę ogromną radochę z obcowania ze sobą. Po 1/3 cygaro nadal jest dość łagodne, ale powoli do głosu dochodzą mocniejsze nuty. Około połowy słodycz ustępuje miejsca smakom ziemi, drzew i pikantnych przypraw.

Popiół jest zwarty, jak szeregi Samoobrony, pomimo iż często odkładam cygaro do popielnicy, żeby odpoczęło, trzyma się mocno, dopiero po około 35 minutach palenia odpada po raz pierwszy.

Po połowie cygaro nabiera mocy, czuć tytoń, szlachetny i aromatyczny. Uch, ależ to cygaro jest pyszne! Zbudowane genialnie, do samego końca nie napotkałem żadnych problemów. Ciąg pozostał idealny, spalało się równo, a popiół – zobaczcie ostatnie zdjęcie. To cygaro byłoby idealne do konkursu ashtandowego!

Spalam do poparzenia palców. Końcówka mocna i aromatyczna, ale bez kwasu czy walnięcia smoły. 70 minut czystego hedonizmu.

Podsumowując: chcę skrzynkę tych cygar na 40 urodziny. Pozycja obowiązkowa w każdym humidorze. Do nabycia TUTAJ.