close
Fast foodowe przygody w Makro, czyli jak nie zjedliśmy kurczaka

Fast foodowe przygody w Makro, czyli jak nie zjedliśmy kurczaka

0udostępnień

W hali makro na ul. Transportowców od długiego czasu było puste miejsce po stoisku piekarni Hiestand. Ostatnio zajrzeliśmy do Makro celem nabycia serów pleśniowych, patrzymy, a tu coś nowego: estetyczne siedzenia, stoliki i duża tablica, na której zachęcająco prezentowały się zdjęcia przedstawiające kurczaka w przeróżnych konfiguracjach. Przez chwilę myślałem, ze Chabo otworzyło swoją filię. Ale nazwy potraw inne niż w Chabo, choć asortyment niemal identyczny. Postanowiłem spróbować kurczakburgera albo tortilli, bo akurat komuś taką tortille pakowano i wyglądała kusząco.

Niestety, okazało się, że z powodu późnej godziny (byliśmy tuż przed 19-tą, a punkt właśnie o 19.00 jest zamykany) kurczaka już nie dostaniemy. Daliśmy się jednakowoż namówić na zapiekankę i francuskiego hot doga.

Zapiekanka: klasyczna bagietka z grzybami i serem. Koszt: 6,50 zł. Wyglądała dobrze:

Ugryzłem… Pierwszy kęs bardzo w porządku – bułka chrupie, ale jest miękka, smak typowo PRL-owski. A potem było coraz gorzej – wydaje mi się, że zapiekanka dochodziła w mikrofali, bo stygła zastraszająco szybko. Ser zastygał i ciągnął się, owszem, ale razem z grzybami, odkrywając bułkę. Końcówka była smutna, jadłem mechanicznie, bo głodny byłem. Ale zapiekanka to pikuś w porównaniu do

Hot doga francuskiego, który co prawda był tani (3,50 zł), ale wyglądał tak:

Bułka nadziana została na szpikulec, nie była grillowana. Nie była więc chrupka, jak bułki w Żabce czy na stacjach benzynowych. Była… gumowata. Duża, bo to pół bułki do zapiekanki, ale gumowata i niesmaczna. Parówka też przeciętna. Za 3,50 zł można się napchać, ale radości z jedzenia żadnej.

Podsumowując: fast foody fatalne, ale następnym razem skuszę się jednak na coś z ich firmowego menu. Wtedy ostatecznie zadecyduję, czy warto tam od czasu do czasu wpaść czy odpuścić sobie bez żalu.

Zgadzasz się z nami? Nie zgadzasz? Masz własną opinię? Skomentuj ten post!
Opinie wulgarne, wyglądające, jak nachalna reklama, reklamy itp. będą usuwane.

Pljeskavica w Jam-Jam, czyli Mateusz zjada bałkańskiego hamburgera w Olsztynie

Włoska robota 2, czyli o kanapkach na Statoil ponownie

Dodaj komentarz