close
Dwa w jednym, czyli podwójna recenzja Rockerów z KFC

Dwa w jednym, czyli podwójna recenzja Rockerów z KFC

0udostępnień

Dzisiaj recenzja podwójna. Miałem przygotowaną reckę małego Rockera z KFC, a Arek Tysiak przysłał mi swoją recenzję Double Rockera. Postanowiłem nie rozdzielać tych recenzji, tylko połączyć je w jeden wpis. Zapraszam do czytania:

 

Ze wszystkich testowanych przeze mnie przekąsek w KFC tylko Brazer i Grander Texas zrobiły na mnie dobre wrażenie. Niezły był sezonowo oferowany Longer Polo, ale stosunek ilości mięsa do pieczywa skutecznie zniechęcał do nabywania go częściej.

Ostatnio KFC wprowadziło kanapkę Rocker i jej większą mutację Double Rocker. Żona jechała do Galerii Korona, skorzystałem więc i  poprosiłem o przywiezienie mi Rockera. Na początek postanowiłem spróbować małego, jego koszt to 4 zł.

 

[singlepic id=149 w=320 h=240 float=]

[singlepic id=150 w=320 h=240 float=]

 

Kanapka dojechała do mnie ciepła, rozwinąłem papier i oglądam:

 

[singlepic id=151 w=320 h=240 float=]

[singlepic id=152 w=320 h=240 float=]

 

Bułka podobna wielkością i wyglądem do kanapek z Maka serwowanych w Strefie Dobrych Cen. Mięciutka, smaczna, nie mam się do czego przyczepić. Ale najważniejszy jest środek. Byłem ciekaw, czy w tej kanapce znajdę więcej mięsa niż w Longerze:

 

[singlepic id=153 w=320 h=240 float=]

 

Tadam! Stosunek mięsa do bułki na plus. To kanapka za 4 zł, więc nie spodziewałem się, że kurczak dokładnie pokryje całą powierzchnię bułki, ale i tak jestem zaskoczony pozytywnie. Oprócz panierowanego kurczaka znajdziemy tutaj tylko konserwowego ogórka i dwa sosy: ketchup i majonez. I dobrze, bo ja wolę czuć mięso niż warzywa. Pikle nie przeszkadzają, sosy nawilżają całość. Niby jest dobrze.

 

[singlepic id=154 w=320 h=240 float=]

 

Kurczak jest w porządku. Mięso z uda, więc soczyste, osobiście wolę takie niż z piersi. Panierka nie chrupała, ale może to dlatego, że kanapka dotarła do mnie jakieś 15 minut od zrobienia, poza tym sosy i ogórek swoje zrobiły. Jednak mięso mi smakowało, a to najważniejsze. Ogórka w kanapkach lubię, sosy też. Jednak muszę się przyczepić do jednej rzeczy: trochę mało to wyraziste. Osobiście dałbym tutaj ostrzejszy sos. Albo ostrą panierkę.

Podsumowując: za 4 zł mogę Rockera polecić. Jest smaczniejszy i na pewno bardziej opłacalny od Longera. Gdyby jeszcze był ostrzejszy…  Ale zaintrygowała mnie ta kanapka na tyle, że spróbuje jej większej wersji.  Warto spróbować.

Zorż Ponimirski

 

O nie, znowu recenzja żarcia z sieciówki. Jaka nuda, jaka powtarzalność. I tak przeczytacie.

Wzięło mnie z wieczora strasznie na Hot Doga XXL na Statoil. Co by się ze swym pragnieniem nie męczyć, udałem się na miejsce, by koniec końców, nie skonsumować parówy. Odwiódł mnie od tego skutecznie banner KFC na którym to zobaczyłem nieznaną mi kanapkę Rocker za cztery zeta. Kanapka, jak i cena wyglądały smakowicie i tym samym, zamiast wejść na Statoil, udałem się do stojącego obok KFC. I stoję tak przy ladzie, patrzę po plakatach. O! Double Rocker! Jeszcze większy! Cena? 7,90 zł za kanapkę. Biorę ją w zestawie. Z dużymi frytkami i napojem zapłaciłem 13,50 zł. Cena niewygórowana.

Po około dwóch minutach przesympatyczna dziewczyna z obsługi o imieniu Monika, przygotowała mi zamówiony zestaw. Mogłem przystąpić więc do dzieła.

Pierwotnie miałem dokonać konsumpcji w drodze do domu, jednak zdecydowałem, że sobie cupnę na miejscu i zjem w spokoju. Do popicia wybrałem moje ulubione Pepsi, by poczuć się lepsi.

W pierwszej kolejności wziąłem się za frytki. Duże frytki. Pisałem kiedyś o nich przy okazji recenzji B-Smart XL. Jak zawsze nie zawiodły. Grube, chrupiące z zewnątrz, a miękkie w środku. Do tego nie przesolone, co nieraz ma miejsce w przypadku frytek z McDonald’s.

Gwiazdą wieczoru była jednak kanapka Double Rocker. Po odpakowaniu jej z papierka, okazało się, że nie jest wielka, za to wyglądała bardzo apetycznie. Postanowiłem ją otworzyć, by przyjrzeć się nieco zawartości. W środku znalazłem kilka plasterków ogórka kiszonego, nieco sałaty, dwa spore kawałki kurczaka w klasycznej dla KFC panierce kukurydzianej oddzielone od siebie plasterkiem sera Cheddar. Bułka ładnie opieczona. Dolna połówka została skropiona keczupem, a górna łagodnym majonezem, który w smaku przypomina słodką śmietankę. Pierwszy kęs, o ja pierdziu. Mięso pyszne soczyste, delikatnie doprawione. Słonawy smak ogórków nienatrętny, bardzo dobrze uzupełniał słodycz majonezu oraz łagodność keczupu. Cheddar wyczuwalny był na finiszu. W gryzłem się po raz kolejny i kolejny i jeszcze. Bierz mnie brutalu! – zdawała się krzyczeć kanapka. No to kąsałem ją, aż tu się okazuje, że się prawie po palcach gryzę, bo mi już resztka Double Rocker została. Aż szkoda, że to już.

 

[singlepic id=215 w=320 h=240 float=]

 

Dopiłem Pepsi, pokontemplowałem przez chwilę nad rozchodzącym się po kubkach smakiem i po wyrzuceniu syfu z tacy, opuściłem lokal. Szczęśliwy, bo najedzony.

Double Rocker okazał się udanym wynalazkiem. Co prawda smakowo podobny do innych kanapek w KFC, ale biorąc pod uwagę, że mieszają Oni głownie kurczaka z sałatą i keczupem oraz majonezem to i tak im nieźle wychodzi ta różnorodność w menu. Jedynie do czego mógłbym się doczepić to przesadna łagodność tej kanapki. Smakowo jak opisałem bardzo fajnie wypada, ale przydałby się tu jakiś pazur. Może zamiast keczupu jakiś ostry sos?

Kto nie próbował, niech koniecznie zakupi Double Rockera, najlepiej w zestawie. Ja do mojego ukochanego KFC wrócę nie raz. I może podczas następnej wizyty wyniosę ze sobą nie tylko pakunek z jedzeniem, ale i Monikę z obłsugi…

Pozdrawiam, Arkadiusz

Street Food sensu stricte – wypad do poznańskiego „FOOD PATROL”

Mięso, kiełbasa i ostry sos, czyli hot dog chili w Prosiaczku

Dodaj komentarz