close
Dwa hot dogi i jedno panini, czyli przekąski ze Statoil, BP i Shell

Dwa hot dogi i jedno panini, czyli przekąski ze Statoil, BP i Shell

0udostępnień

Dawno nie było przekąsek ze stacji benzynowych. A sezon na wyjazdy przed nami, więc może warto sprawdzić, co na stacjach można zjeść.

STATOIL: reklamują nowego hot doga. Hot Dog Z Grilla za jedyne 2,50 zł. Biorąc pod uwagę, że za „francuza” trzeba zapłacić minimum 4,50 zł, oferta wydaje się kusząca. Owszem, do momentu, kiedy dostaniemy tego hot doga do ręki :

 

[singlepic id=319 w=320 h=240 float=]

 

Jak widać duży nie jest. Co ja mówię. On jest po prostu nikczemnie malutki. Coś jak Snack Dog z oferty  BP. Jednak jest o 1 zł tańszy od Snacka, co jest jego zaletą. W sumie jedyną. Niby mamy tu kabanosa:

 

[singlepic id=317 w=320 h=240 float=]

 

[singlepic id=318 w=320 h=240 float=]

 

ale co z tego, skoro zjadamy  to w dwóch kęsach? Bułka niby grillowana, ale słaba. Do hot doga wziąłem musztardę. I to tyle. Dwa gryzy  i po kanapce. Smakowo szału nie ma, ilościowo – szkoda gadać. Na zasadzie „spróbować i zapomnieć”. Statoil ma naprawdę spory wybór przekąsek , lepiej wybrać coś innego. Hot doga zjadłem na stacji na Statoilu na Źródłowej.

 

Wild Bean Cafe BP: Tutaj zjadłem hot doga z kiełbasą. Jakoś mi umknął wcześniej, albo wprowadzili go niedawno. Tak czy siak – wcześniej nie jadłem. No więc zamówiłem, zapłaciłem 4,50 zł i odebrałem. Wielkość standardowa:

 

[singlepic id=321 w=320 h=240 float=]

 

A smakowo? Pierwsza liga fast fooda. Bułeczka mięciutka, a kiełbaska soczysta:

 

[singlepic id=320 w=320 h=240 float=]

 

Sos czosnkowy dobrze pasował, nie dominował, kiełbasę czuć najmocniej. Zjadłem ze smakiem, polecam. Hot doga kupiłem na Wild Bean Cafe na Al. Solidarności, obok McDrive.

 

Shell: miałem wziąć hot doga, ale zobaczyłem plakat reklamujący panini. Zdecydowałem więc, że spróbuję. Tym bardziej, że wypatrzyłem panini z moim ukochanym chorizo. I z kurczakiem. Dwa mięska w kanapce? Me gusta! Panini kosztowało 8,99 zł. Poprosiłem o zapieczenie. Kanapka trafiła na opiekacz i po 3 minutach miałem ją już w łapkach:

 

[singlepic id=324 w=320 h=240 float=]

 

Wygląda inaczej niż kanapki serwowane na Orlen Cafe lub Statoil:

 

[singlepic id=322 w=320 h=240 float=]

 

Inne też jest pieczywo. Po zgrillowaniu szału nie było, ciasto zalatywało surowizną. Taki posmak i aromat drożdży niekoniecznie dobrze działa, przynajmniej na mnie.

Ale co znajdziemy w środku? Ano kurczaka (sporo), chorizo (malutko), ser (sporo), świeżą bazylię (sporo), paprykę (niedużo) i paprykowy sos.

 

[singlepic id=323 w=320 h=240 float=]

 

W smaku … nawet niezłe. Ostry sos dobrze komponował się z mięsem, paprykę czuć wyraźnie, świeża bazylia kapitalnie podbija smak i aromat. Więc powinno być dobrze, a nie jest. Czemu? Wydaje mi się, że Orlen ma zdecydowanie więcej składników w swoich kanapkach. Tutaj chorizo występowało w  znikomej ilości, a miało być jednym z dwóch głównych składników. Pieczywo też raczej słabe. Za 9 zł naprawdę spodziewałem się czegoś lepszego. Pomysł świetny, wykonanie takie sobie. Szkoda.

Jadłem na stacji na Al. Solidarności, na wprost Galerii Echo.

 

Podsumowując: na Statoilu lepiej szukać hot dogów francuskich dostępnych w stałej ofercie, Wild Bean Cafe, jeśli o hot dogach mowa, poziom ciągle trzyma wysoki, na Shellu jeść tylko w ostateczności.

Szerokiej drogi!

Cudo w przedwojennym klimacie, czyli cygaro Aurora Preferido No.2

Jak Qń osiągał włoski Szczyt na/w „ŚWIĘTEJ KROWIE”

Dodaj komentarz