http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2014/09/20140927_142739.jpg

Dużo, tanio, Tesco. Ale przy okazji smacznie.

Broniłem się rękami i nogami przed wizytą w Tesco Grill. Jakoś kojarzyło mi się takie miejsce z wyschniętymi kurczakami z rożna, leżącymi smętnie całymi dniami za szklaną witryną, najtańszą surówką i generalnie z jedzeniem na wagę. Przed rozpoczęciem imprezy Party Like A Lord zorientowałem się, że może braknąć mi papierosów. Niemal rzut beretem od Instytutu Energetyki na Mory 8 w Warszawie, gdzie miała odbyć się impreza znajdziemy stację benzynową i hipermarket Tesco. Głodni byliśmy strasznie, ostatni posiłek zjedliśmy dzień wcześniej, food trucki podjeżdżać miały na event dopiero za godzinę, więc pomyślałem, że przy okazji zakupu fajek zjem jakiegoś kebaba w budkach obok Tesco albo hot doga na stacji. Kaszpir jednak obmyślił diabelski plan – „chodźmy do Tesco, tam coś zjemy”. Kompletnie mi się to nie uśmiechało, ale co tam, trzeba odwiedzać nowe miejsca. No i poszliśmy.

20140927_144438

Na orientalne smaki ochoty nie miałem, postanowiłem wybrać coś innego. A wybór jest duży. Zupy, kiełbasy, kurczak na kilka sposobów, schabowe, bigos i … golonka. No więc już wiem, co zjem. Zamawiam golonkę (6,99 zł/porcja), do tego bigos („tyle panu starczy, czy dołożyć?” 9,99 zł)). Moja żona de volaille (4,99 zł porcja), do tego za 6 zł dodatki oraz napój z dolewką (3,99 zł). Płacimy 24,07 zł. Ja dorzucam sobie trochę świeżo usmażonych frytek, żona frytki i brokuła.

De volaille:

20140927_142852 20140927_142946

Kurczak dość soczysty, frytki w porządku, brokuła nie tykam. Biorę się za swoją golonkę.

20140927_142749

Okazała się mięciutka i soczysta:

20140927_142951

z delikatnie podpieczoną skórką, która (tak jak lubię), była miękka i kleista:

20140927_143412

Ogólnie golonka miło mnie zaskoczyła. Nie było to jakieś mistrzostwo świata, ale za 7 zł jak najbardziej warto.

Bigos. Smak klasycznie jadłodajniowy, kwaskowy. Dla mnie bardziej długo gotowany kapuśniak niż bigos, ale jako dodatek się sprawdza.

20140927_142802

Frytki spoko. Może nie najwyższych lotów, ale usmażone równo i na chrupiąco, z miękkim wnętrzem. Solimy sobie sami.

20140927_142739

Podsumowując: miłe zaskoczenie, bo za 24 zł najedliśmy się i nie zanotowaliśmy żadnych sensacji. Duży ruch wymusza często dosmażanie nowych porcji, więc w 99% przypadków trafiamy na składniki niedawno lub na bieżąco przygotowane. Ceny naprawdę zachęcają, są wręcz bardzo niskie, jakość na solidnym średnim poziomie. Myślę, że jeszcze nie raz skuszę, choćby na kiełbasę, którą zamówił Kaszpir.

Kaszpir: 

Do imprezy Somersby zostało kilka godzin a Żorż poczuł lekkie ssanie, więc postanowiliśmy poszukać czegoś do zjedzenia. W pobliżu było tylko centrum handlowe, zatem skierowaliśmy tam swoje kroki. Wtem! W środku czyste eleganckie bistro, ogromny wybór mięsiw, samoobsługa i spora kolejka głodnych ludzi. Czego tu nie ma: golonka, kotlety, pierogi, kiełbasy – wszystko świeże, w większości z pieca. Obok bar sałatkowy zaopatrzony jak niezła wegańska spiżarnia ;-) Naprawdę zachęcało to do spróbowania mimo, że nie zauważyłem żadnego logo knajpy.

20140927_144057_Android

Zasada jest prosta: najpierw mięso (lub składnik mięsopodobny) – w moim przypadku porządnie wysmażona kiełbasa (około 4 złote), potem bar sałatkowy (all you can eat za szóstaka), na koniec dolewka napoju za 3,90. Wybieram sporą porcję frytek smażonych bez tłuszczu (!), surówkę z marchewki i chrzanu, młodą kapustę z boczkiem i oczywiście ogórka kiszonego. Po pierwszych kęsach przenoszę się w świat dawnych barobusów i restauranów kategorii B, bo właśnie w takich miejscach jadałem w młodości podobne zestawy, ale moje danie bije te wspomnienia na głowę i naprawdę powoduje, że chętnie wrócę do Tesco na obiad wypróbowując także inne kompozycje. A może przy okazji zrobię zakupy? ;-) Jeśli taki był plan, to pomysł rewelacyjny i godny naśladowania przez inne sieci.

20140927_142815_Android 20140927_142819_Android 20140927_142823_Android

 




There are no comments

Add yours