http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2013/05/bacon2.jpg

Duże jest piękne, czyli wizyta w Cheeseburger Slow Food

Kilkoro z Was bardzo mi ten lokal zachwalało. Ze burgery ogromne i bardzo smaczne, że sosy miodzio, że obsługa skacze wokół klientów i chce im nieba przychylić. Akurat trafił się wypad do Warszawy, więc od razu skierowaliśmy swe kroki na ulicę Przeskok 2 by skosztować owych burgerów serwowanych przez lokal o jakże wymownej nazwie Cheeseburger Slow Food:

 

[singlepic id=477 w=320 h=240 float=]

 

Zanim weszliśmy, rzuciliśmy okiem na wystawioną przed lokalem tablicę. Tak, nie ulega wątpliwości, że trafilismy dokładnie tam, gdzie chcieliśmy:

 

[singlepic id=479 w=320 h=240 float=]

 

Menu krótkie, ale tak naprawdę możliwości skomponowania własnego cheeseburgera jest bez liku. „Powiedz, jakiego chcesz a zrobię Ci go” to dewiza ChSF. Na początek postanowiliśmy nie eksperymentować, tylko wziąć dwa czisy z karty, do tego frytki (3 zł) i wodę (5 zł).

 

Ja zdecydowałem się na Bacon Cheesburgera, żona zaś postanowiła bliżej zaprzyjaźnić się z burgerem tygodnia. Pierwsze pytanie, jakie padło po złożeniu zamówienia wywołało na mej twarzy szeroki uśmiech i utwierdziło mnie po raz kolejny, że jestem w miejscu, gdzie wiedzą co robią: „jaki stopień wysmażenia mięsa?”. Oczywiście – średni, tak, żeby mięso było w środku różowe. W tym momencie na twarzach właścicieli zagościł uśmiech jeszcze szerszy niż na mojej – „lubimy takie zamówienia”. No kurde, coraz bardziej lubię to miejsce i tych facetów!

 

Hamburgery zgodnie z nazwą są slow – trzeba na nie poczekać około 10 minut. Ale kiedy na stoliku pojawiło się nasze zamówienie… wiedzieliśmy, że warto. Ogromna buła kryje w sobie 200 g mięcha. Aby pokazać Wam, jak duże są to burgery, położyłem na jednym zapalniczkę:

 

[singlepic id=475 w=320 h=240 float=]

 

A potem zaczęliśmy jeść.

 

Bacon Cheeseburger (21 zł): kapitalna, świetnie zgrillowana sezamowa bułka była pyszna. Mimo soków z mięsa i dodatków, mimo potraktowaniu wnętrza sosem BBQ i Salsą pomidorową do samego końca pozostała w jednym kawałku. Ogromny plus. Kotlet – jako się rzekło wcześniej, każdy czis zawiera 200 g kotlet z wołowiny, który formowany i smażony jest dopiero po złożeniu zamówienia. Mięso soczyste, smaczne, burger wysmażony dokładnie tak jak chciałem. Kolejny plus. Bekon chrupiący i soczysty jednocześnie. Ogórek, pomidor, czerwona cebula i rucola w ilości zapewniającej podbicie smaku, lecz nie przesadnej – dla mnie w sam raz, jak wiecie za warzywami w burgerach nie przepadam, wolę szlachetny minimalizm (choć zdarzają się wyjątki). Ser –  wybierać można spośród bodaj 4 rodzajów, mimolette, cheddar, pleśniowy i gouda (tyle zapamiętałem). Jak klasyka to klasyka – wybrałem cheddar, który wzruszająco przytulił się do burgera.

Pyszne to było, ale następnym razem dołożę sobie jakiś ostry akcent, bo do tego czisa bardzo by mi np. ostra papryczka pasowała.

 

[singlepic id=476 w=320 h=240 float=]

 

Drugi wybrany przez nas burger to Burger Tygodnia (24 zł). W tym tygodniu jest to czis z sosem tzatziki i serem feta. Do tego czerwona cebula, pomidor, opiekana papryka, rucola i ogórek. No co mam napisać? Zajebisty był i tyle. Jeszcze bardziej wyrazisty niż Bacon, słodycz papryki i cebuli łamała się ze słonością fety, rucola i pomidor w połączeniu z tzatzikami nadawały świeżego posmaku, a nad wszystkim czuwał 200 g, soczysty kotlet, który nawet na moment nie pozwolił zapomnieć, kto w tym stadzie jest samcem alfa. Genialne połączenie smaków, w tym czisie nie zmienił bym nic.

 

[singlepic id=478 w=320 h=240 float=]

 

Frytki. Nie zrobiłem im zdjęcia, podobnie jak sosom, bo jakoś tak szybko je zjedliśmy. Z obowiązku kronikarskiego wspomnę, że były bardzo dobre, grube, takie typowo belgijskie.

 

Sosom należy się osobny akapit. Kiedy już zjedliśmy burgery, miałem niewątpliwą przyjemność pogadać z Właścicielami ChsSF i zadać kilka pytań. Dowiedziałem się otóż, że sosy robione są oczywiście na miejscu, receptury przywiezione zostały ze Stanów. Sos BBQ to 19 (!!!) rożnych składników. Jeden z najlepszych barbeków, jakie zdarzyło mi się jeść – jest w nim i śliwka i aromat wędzonki i ten cudowny „przydymiony” smak, jaki uzyskuje się z grilla na węgiel drzewny. Salsa natomiast zawiera 9 składników i cechuje się niesamowitą świeżością i aromatem dojrzałych, mięsistych pomidorów.

 

Akurat podczas konsumpcji dowieziono do lokalu bułki. Nie mogłem przepuścić okazji, by nie zapytać i o nie. Otóż pieczone są w zaprzyjaźnionej piekarni wg receptury opracowanej przez Właścicieli ChSF. Ich smak i aromat natomiast pochodzi stąd, iż grillowane są nie razem z burgerami, ale osobno i na maśle. Wiele pytań jeszcze bym zadał, wiele czasu spędził na sympatycznym gawędzeniu, ale pojawili się następni klienci w sile kilku sztuk, a i my mieliśmy jeszcze kilka spraw do załatwienia, więc stanęło na tym, że dokończymy rozmowę na Street Food Festival, bo ku mojej nie skrywanej radości, okazało się, że Cheeseburger Slow Food również się na nim pojawi.

 

Podsumowując: lokal od razu trafia na listę „Street Food Polska poleca!”. Kto nie był niech tam pędzi, póki jeszcze nie zrobił się modny i nie trzeba rezerwować miejsc (a to chyba szybciutko nastąpi), lub szuka ich stoiska 16 czerwca na Street Food Festival w Wilanowie. Ja ze swej strony polecam gorąco. Naprawdę warto!

 




There are no comments

Add yours