http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2013/09/P1010377.jpg

Druga szansa, druga skucha. Przeciętny kebab w wygórowanej cenie.

Maj 2012: „Kebab trafia na moją prywatną listę „Strzeż się tych miejsc”. Nigdy, przenigdy już nie zaryzykuję zjedzenia u was czegokolwiek. I będę wszystkich ostrzegał przed wydaniem 15 zł na coś, co powinno wylądować na śmietniku, a nie w żołądku klienta.”

Ponoć każdemu trzeba dać drugą szansę. Obiecałem sobie, że już tam nie pójdę, ale z drugiej strony kebab Antalya w kieleckim Realu wygrał ranking na najlepszy kebab w Kielcach wśród czytelników Echa Dnia, więc może warto zaryzykować? Upłynął rok i 4 miesiące od poprzedniej wizyty, postanowiliśmy sprawdzić, czy coś się zmieniło. Obsługa miła i uśmiechnięta. Ale np. pytanie o falafel wywołało konsternację, po wyjaśnieniu o co nam chodzi uzyskaliśmy odpowiedź: sprzedajemy tylko durum, doner i na talerzu. No więc skoro już wiemy, że falafela nie dostaniemy pytamy o mięso. Kurczak albo wołowina. Poprzednio braliśmy wołowinę, więc teraz też, dla porównania. Poprosiliśmy na wynos. Do donera dostaliśmy sos mieszany w pudełeczku. Durum przez folię wydawał się gorący, co dawało nadzieję, że tym razem będzie co najmniej dobrze. Doner letni. Siadamy do auta, rozpakowujemy.

 

Durum (15 zł). Gorące było mięso, surówki i naleśnik zimny.

 

P1010379 P1010380

 

 

Gryziemy. Naleśnik gumowaty i niesmaczny.  W środku wołowina i surówki z mieszanym sosem.

 

P1010381

 

 

Całość dobrze nawilżona, ale… Bez smaku. Serio. Sosy mdłe, surówki standardowe, mięso … Było go dużo, ale nijak nie mogłem się w tym doszukać smaku. Napchać się tym można, radości z jedzenia jednak żadnej. Jedząc kebab lubię kiedy smaki sie przenikają, tutaj miałem wrażenie, jakbym jadł coś o jednym, nieokreślonym smaku.

Doner (14 zł). Pierwsze wrażenie pozytywne – dużo mięsa. Bułka – chrupiąca.

 

P1010377 P1010378

 

Sosy, jak wspominałem, dostałem osobno. Najpierw postanowiłem jednak spróbować „gołego” mięsa. Było lepsze niż podczas poprzedniej wizyty, ale… To samo, co w durumie. W smaku nijakie takie. Bez wyrazu. Pod mięsem surówki i sos mieszany.

 

P1010382

 

Duża ilość mięsa powinna mnie nastroić pozytywnie. Nastroiła na chwilę, do momentu, kiedy zacząłem jeść. Żułem, przełykałem, żułem, przełykałem… Dotarłem do surówek i dałem sobie spokój.

 

Podsumowując: nie było takiej tragedii, jak rok temu. Ale powiem szczerze, że kompletnie nie rozumiem zachwytów nad tym kebabem. To co dostaliśmy było co najwyżej przeciętne. Mięsa było sporo, ale: po pierwsze było ono bez wyrazu, jakby niedoprawione, po drugie za te pieniądze wcale nie jest go tak znowu dużo. Porównajcie to z ilością mięsa, jaką dostaniecie w Prosiaczku, Nurze, Troyu czy Sarayu. Tam dostaniecie więcej i przede wszystkim smaczniejsze, wyrazistsze, lepiej doprawione. OK, w wymienionych kebabach dostaniecie „baraninę”, w Antalyi wołowinę. Więc powiem, że wołowinę znacznie lepszą jadłem w „Kebab” na Paderewskiego. 

Jest to jedyny kebab w okolicy, w samym Realu zjeść można jeszcze hot dogi i wypieki Piekarni pod Telegrafem. Mały wybór jedzenia jest dla mnie jedynym wytłumaczeniem popularności Antalyi, ale zaprawdę powiadam Wam – warto ruszyć się do Centrum i skorzystać z szerokiego wyboru dobrych kebabów, bardzo często w niższej cenie, zamiast katować się czymś, co nie daje przyjemności z jedzenia.

Naprawdę szukałem w tych kebabach pozytywów. Naprawdę chciałem, żeby moja poprzednia wizyta zatarła się w pamięci. Nic z tego. Podejście drugie i ostatnie. Trzeciego nie będzie, choćbym z głodu padał. Rzekłem.

 




There are no comments

Add yours