close
Dobrze było, ale się skończyło, czyli NUR w ocenie innych

Dobrze było, ale się skończyło, czyli NUR w ocenie innych

0udostępnień

Ostatni raz w NUR Kebap byłem w lutym. Wtedy byłem zachwycony. Od jakiegoś jednak czasu zaczęły mnie dochodzić głosy (a to w komentarzach, a to na forach), iż jakość kebabów tam serwowanych drastycznie spada. Nie jestem w stanie sprawdzać wszystkich takich sygnałów na bieżąco (są wszak jeszcze miejsca tutaj nie opisane), dlatego cieszę się, że czasami bierzecie sprawy w swoje ręce i podsyłacie nie tylko opinie, komentarze, ale i recenzje bardziej rozbudowane. Wczoraj dostałem maila zaczynającego się tak: Siema Żorż, wczoraj odwiedziłem ponownie NUR i postanowiłem napisać recenzję. Generalnie rzecz biorąc jestem zmartwiony bo zaliczyli u mnie kolejną wpadkę w ciągu dwóch tygodni, jedzenie w „Nurze” ze snu zmieniło się w koszmar, może zbyt brutalnie to brzmi ale to nie ten sam kebab co kiedyś. Jeżeli postanowisz zamieścić tę recenzję to możesz ją podpisać „Suchy”. Dziękuję i oczywiście publikuję:


Wczoraj oglądając w jednym z kieleckich lokali mecz Polska – Grecja wraz z przyjaciółmi postanowiliśmy wrzucić coś na ruszt. Jako, że byliśmy blisko Sienkiewicza od razu pomyślałem o dwóch lokalach – Saray i Nur. Dwa tygodnie temu Nur zaserwował mi dosyć kiepskiego kebaba – niedopieczone ciasto, letnie mięso, zimne dodatki, a było to tuż przed zamknięciem lokalu więc pewnie pani tam pracującej się spieszyło i zrobiła jedzenie na „odwal się”. Wczoraj pomyślałem, że dam im szansę na zrehabilitowanie się bo każdy na takową zasługuje. Jako, że byłem bardzo głodny mój wybór był nietypowy i zamiast zamówić kebaba w naleśniku lub cieście wybrałem dużą baraninkę w bułce z sosami mieszanymi (12zł). Do zamknięcia lokalu było jeszcze 1,5h, kolejki też tam nie uświadczyliśmy więc moje obawy o kebaba zrobionego na sztukę zniknęły. Rozsiadłem się wygodnie przy stoliku i z niecierpliwością oczekiwałem na swoje zamówienie. Po kilku minutach otrzymałem naprawdę dużego kebaba, co uwieczniłem na zdjęciu, niestety z przyczyn losowych zdjęcie jest nieco niewyraźne. Kebab optycznie wywarł na mnie jak najbardziej pozytywne wrażenie, duża bułka, szeroko rozchylona tak, że mieści się w niej masa dodatków, a na samym wierzchu masa uwielbianego prze zemnie mięsa. Złapałem za widelec i szybko zacząłem jeść, niestety tak samo szybko czar fascynacji kebabem prysł. Mięso w smaku poprawne, bardzo dobrze doprawione jednak znowu nie było wystarczająco ciepłe a i jego ilość pozostawia wiele do życzenia bo o tyle o ile na wierzchu mieliśmy go sporo to wewnątrz między warzywnymi dodatkami było go bardzo mało. Bułka też nie była taka jakiej oczekiwałem, a oczekiwałem cieplutkiej i chrupiącej tymczasem moja była letnia i gumiasta jak wyjęta z mikrofali. Jeżeli chodzi o warzywa to ciężko się do nich przyczepić bo co najważniejsze były świeże, jednak były lodowate (szczególnie pomidor), słabo dopieczona bułka i mała ilość letniego mięsa sprawiły, że warzywa nie nabrały odpowiedniej temperatury przez co czułem się jakbym jadł sałatkę warzywną a nie kebaba. Jedynymi rzeczami do których nie mam najmniejszych zastrzeżeń były sosy, jak zwykle świetny smak i dobre proporcje tak aby nie zabijać smaku dodatków, chociaż tutaj zdecydowanie taki zabieg by się przydał. W mojej osobistej skali ocen wczorajszy kebab wygląda następująco:
mięso – 0,5pkt.
bułka – 0pkt.
dodatki – 0,5pkt.
sosy – 1pkt.
wielkość – 1pkt.
W sumie 3pkt. co i tak jest zawyżoną oceną przez świeże warzywa i dobrze doprawioną baraninę. Na jakiś czas odpuszczę sobie jedzenie w tym lokalu, chociażby z uwagi na to, że kilkaset metrów dalej mamy Saray gdzie naprawdę nie ma się do czego przyczepić a lokal trzyma cały czas ten sam poziom.
Autor : Suchy


Zgadzasz się z nami? Nie zgadzasz? Masz własną opinię? Skomentuj ten post!
Opinie wulgarne, wyglądające, jak nachalna reklama, reklamy itp. będą usuwane.

Kolejna wiśniowa "novinka"- Kocour Wiśniowy Leżak

U Majkela vs Cezet Bar, czyli pojedynek zapiekanek

1 Comment

Dodaj komentarz