http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2013/12/carina2.jpg

Dobra, poprawna i słaba pizza, czyli Kazek grasuje w Nowym Żmigrodzie

Po publikacji mojej debiutanckiej recenzji na SFP, zapytałem Żorża: „O czym mam następnym razem napisać? Dworcowe zapiekanki, czy może jakaś pizza?” – w zwrotnym mailu przeczytałem – „Nie chcę Ci niczego narzucać – napisz o tym, co Ci serce i żołądek podpowiada”. Żadnej sugestii wprost, a jednak była to jedna z najlepszych sugestii, jaką kiedykolwiek od kogoś usłyszałem. :) Dzięki! (Cała przyjemność po mojej stronie. Żorż)

Co prawda, podsumowując reckę o jasielskich kebabach, obiecałem Wam, że wybierzemy się w okolice Rzeszowa – co się odwlecze, to nie uciecze i z pewnością się tam wybierzemy. Ale jeszcze nie dzisiaj. Skoro o sercu mowa, zajmijmy się miejscem bardzo mi bliskim (o ile nie najbliższym) – malowniczym, spokojnym miasteczkiem o nazwie Nowy Żmigród – moją rodzinną miejscowością.

W tym miejscu miałem zamiar napisać krótką historię Nowego Żmigrodu i po krótce streścić walory turystyczne; doszedłem jednak do wniosku, że opis ten wcale nie byłby krótki, choćbym nie wiem jak bardzo chciał go skrócić – poza tym, o żarciu piszemy przecież, a nie walorach turystycznych tudzież o historii – w takim razie, zainteresowanych tematem, po najmniejszej linii oporu, odsyłam do Wikipedii – http://pl.wikipedia.org/wiki/Nowy_Żmigród :)

 

nowyzmigrod1 nowyzmigrod2

 

Jeżeli wybierałeś się kiedyś na odpoczynek w Bieszczady, lub za słowacką granicę – przez Nowy Żmigród również przejechać musiałeś. A jeżeli dopiero zamierzasz zrobić którąś z tych rzeczy – z pewnością przez Nowy Żmigród przejedziesz. Być może urzeknie Cię to miejsce i postanowisz się w nim zatrzymać na chwilę? A może po prostu w trasie zgłodniejesz, a Twoim oczom ukaże się napis „pizzeria”?

A taki napis z pewnością Twym oczom się ukaże, bo dwie z nich znajdują się w rynku przy głównej drodze, trzecia – również przy głównej ulicy, ale gdybyś zmierzał w nieco innym kierunku, w stronę Dukli. Nie ukrywam, że wszystkie są mi bardzo dobrze znane, bo trudno, by było inaczej. Zróbmy więc mały test porównawczy, jaką tę pizzę owe pizzerie serwują.

Aby było sprawiedliwie, zamawiamy tę samą (?) pizzę w każdej z nich. Jako, że każda z pizzerii oferuje opcję „kompozycja własna”, wybieram właśnie ją – pozycje z kart się różnią, a to sprawiedliwe by już nie było. Wybrane przeze mnie składniki to: sos, ser, pieczarki, boczek, salami, peperoni, ogórek, oliwki, cebula, chili (tak wiem, jest trochę tego, ale co mi tam – dla napisania rzetelnej recenzji polecimy na bogato, no i na ostro – tak jak lubię :). A do tego sos czosnkowy – co prawda rzadko używam sosu, bo dobra pizza powinna bronić się sama, ale jak już dają, to ocenimy i jakość sosu.

POD KŁAPUTKIEM

Zacznijmy od pizzerii najbardziej w Nowym Żmigrodzie popularnej – „Pod Kłaputkiem”. Dla nieobeznanych w temacie (a na pewno jest ich sporo :) wyjaśnię, że „Kłaput” było to dawne określenie mieszkańca N. Żmigrodu przez osobników z okolicznych miejscowości (swoją drogą obraźliwe). Dajmy spokój tej „przaśnej” nazwie – fakt faktem – poza okolicznymi „tubylcami” chcącymi wyjść na piwko wieczorem, w weekendy i święta lokal ten „zalewany” jest pojedynczymi (aczkolwiek licznymi) grupkami z okolicznych miejscowości. Dlaczego tak jest? Podejrzewam, że z powodu, iż jest ciekawie urządzona, jest naprawdę sporo miejsca i inne atrakcje typu bilard, gry czy automaty. Ale to pizzeria z nazwy, przejdźmy więc do pizzy, bo to ona jest tematem tej recenzji.

Zamawiam więc na wynos, według wybranych przeze mnie składników „kompozycję własną”. No i pierwszy zgrzyt – nie ma ogórka. E tam, nic ważnego, jakoś to przeboleję. Nie ma chili? Też nie ma. Peperoni? Nie ma. A jest w ogóle coś ostrego? Nie ma nic ostrego. No trudno, to też może jakoś przeboleję, w końcu priorytet to recenzja, ale lubię pikantny akcent w pizzy. To proszę w takim razie zwykłą paprykę. Płacę 19 złotych i z eleganckim, firmowym pudełeczkiem wracam do domu.

Ciasto – niestety, strasznie gruba klucha. Po zjedzeniu dwóch kawałków odczucie pełności w żołądku, trzeci upchnięty z trudem i to nie do końca. Końcówkę niestety musiałem zostawić, bo brzegi tego ciasta były po prostu ciężko „zjadliwe” i nie dziwię się, że często będąc w tej pizzerii obserwowałem brzegi pizzy zostawiane na talerzach przez konsumentów. Guma, a w żołądku kamień. W dodatku trafiło mi się jeszcze delikatnie przypalone… Składniki: były wszystkie (oczywiście, oprócz tych których nie mieli w ogóle), w ilości średniej, ale szczerze powiedziawszy były… Totalnie bez smaku. Zastanawiałem się, czy gdybym jadł samo ciasto, smakowałoby to tak samo. Pewnie nie byłoby wielkiej różnicy. Jeżeli będę chciał zjeść bułkę, to pójdę do piekarni. O sosie chyba nawet nie ma co wspominać, bo z czosnkowym wspólnego wiele nie miał – smakował zupełnie jak majonez wymieszany z octem. Dokładnie tak – octem.

 

klaputek1 klaputek2 klaputek3 klaputek4

 

CARINA

Pizzeria zlokalizowana w bardzo bliskim sąsiedztwie z poprzednią przeze mnie opisywaną, a mimo to ciesząca się również sporą popularnością – chociaż nie ma w niej gier, automatów i innych „atrakcji”, a miejsca też nie za dużo – na dobrą sprawę trzy większe loże, dwa stoliki i kilka miejsc siedzących przy barze. Jest to najstarsza pizzeria w Nowym Żmigrodzie – pamiętam, kiedy chodziłem tam na pizzę ze znajomymi jeszcze w czasach podstawówki. Co prawda zmieniali się i właściciele, razem z nimi nazwa i wystrój (co za tym idzie, pizza też), ale nie zmienia to mojego sentymentu do samego miejsca. W każdym razie, sentyment schowajmy do kieszeni, bo naszym zadaniem jest przyjrzenie się surowym, obiektywnym okiem, jaka to pizza serwowana jest tam obecnie. :)

Zamawiam, według mojej „listy”. Wszystkie składniki są? Są. Świetnie. 19 złotych i z pudełeczkiem (już może trochę mniej kolorowym – bez firmowego logo) wracam do domu. Ale to nie pudełeczko jest ważne, lecz to co w środku.

Otwieramy… Pierwsze wrażenie – składników jest naprawdę dużo, jest nimi pokryta cała pizza. Wizualnie? Wizualnie wyglądają świeżo, soczyście i kolorowo, co możecie zobaczyć na zdjęciach. Czy tak samo smakują, jak wyglądają? Tak. Ta pizza ma charakter, z każdym kęsem odczuwamy inny smak, a ja zaczynam cieszyć się, że miałem taką zachciankę i sobie akurat właśnie taką kompozycję wymyśliłem. Raz soczystość ogórka i oliwek, raz mięsko, a wszystkiemu przygrywa delikatnie piekące chili, peperoni i cebula. Ciasto – nie grube, ani przesadnie cienkie – powiedziałbym, w sam raz. Brzegi pizzy chrupiące, maczam je sobie w sosie, który… Jest niesamowity! Lepszego sosu czosnkowego dawno nie próbowałem, naprawdę. Czuć w nim delikatnie czosnek i jakąś przyprawę, ale jest tak idealnie stonowany, że po jego zjedzeniu nie musimy „zażyć” pół paczki Tik-Taków i bez skrępowania rozmawiać, czy tam coś innego. ;)

 

carina1 carina2 carina3 carina4

 

BAR RYŚ

Pisząc o poprzedniej pizzerii, że jest najstarszą, napisałem prawdę, chociaż starszym lokalem jest Bar Ryś – z tym, że dawniej pizzy tam nie można było dostać, bo był to bar piwny. Przytulnie urządzony, wewnątrz trzy naprawdę duże loże, a na zewnątrz – spory ogródek i stoliki z ławeczkami – w lecie na zimne piwko nie widzę lepszego miejsca. Ale nie o lokalu tu, a o najważniejszym – pizzy.

Zamawiam jak poprzednio na wynos, oczywiście składniki te same. No i czegoś brakuje – nie ma peperoni i nie ma chili. Czy jest coś ostrego? Mamy sos tabasco. Ok, świetnie, jak dla mnie może być. Tutaj pada pytanie – uwaga! – o grubość ciasta. Mile zaskoczony odpowiadam „cienkie”, po czym płacę 20 złotych i za 15 minut z ładnym, firmowym pudełeczkiem zmierzam do domu.

Ciasto – faktycznie cienkie. Jadałem cieńsze, ale to jest w sam raz. Zbliżone do tego, w opisywanej powyżej przeze mnie pizzerii. Prawidłowo wypieczone, brzegi chrupiące – krótko mówiąc jest poprawne. Składników powiedziałbym trochę za mało, ale są w porządku, można wyczuć ich smak i są naprawdę świeże. Tabasco delikatnie podkręciło ostrość. Sos czosnkowy – również poprawny i smaczny.

 

rys1 rys2 rys3

 

Podsumowując: wszystkie zamówione przeze mnie pizze były mniej więcej tego samego rozmiaru – według kartki „duże”. Duże były, cenowo pomiędzy nimi nie było także wielkiej różnicy. Mówiąc krótko – jeżeli szukacie dobrego miejsca na szeroko rozumiany wypoczynek – Nowy Żmigród i jego okolice z pewnością by Was urzekły, chociaż w recenzji nie napisałem o tym właściwie ani słowa. Po prostu mi uwierzcie. ;) A jeżeli już się tam zatrzymacie – przejazdem, czy też na dłużej – gdzie na pizzę? Mam nadzieję, że moja recenzja pomoże Wam dokonać wyboru.

Pizzeria „Pod Kłaputkiem” – Nowy Żmigród, ul. Rynek 33. MAPA.

Pizzeria „Carina” – Nowy Żmigród, ul. Basztowa 1. MAPA.

Bar „Ryś” – Nowy Żmigród, ul. Dukielska 26. MAPA. 

 

Po nowożmigrodzkich pizzeriach oprowadzał Was Kazek.

 




There are no comments

Add yours