close
Czy we dnie czy w nocy, kebab w Nur smakuje dobrze

Czy we dnie czy w nocy, kebab w Nur smakuje dobrze

0udostępnień

Ostatnio jakoś zaniedbaliśmy temat kebabów, a przecież wiadomo, że z kebabem jest jak z żoną – od czasu do czasu robisz skok w bok na jakiegoś hamburgera czy zapiekankę, fascynujesz się, podniecasz chwilą, ale potem skruszony wracasz na łono. Po kebab znaczy.

Tak było i ze mną. Wracając w nocy ulicą Wesołą mam do wyboru dwa miejsca: Prosiaczka na Leonarda i Nur na Sienkiewicza.

 

Niedziela, święto miejskiej melancholii, jak pisał poeta. Około 19.00 poczułem przemożną chęć sprawdzenia, czy w klubie Tapas odpowiednio chłodzą wódkę. Niepokój mój wynikał z faktu, że niebawem zaczniemy tam sezon spotkań przy grillu, więc chciałem wiedzieć, czy lodówki są po naszej stronie. Z kronikarskiego obowiązku odnotowuję, że zarówno na obsłudze, jak i wódce oraz lodówkach  możemy polegać jak na Zawiszy. Inspekcja dobiegła końca kilka minut po 23.00. Uspokojony, że wszystko z lokalem i napitkami w porządku, postanowiłem jeszcze sprawdzić, czy lokale, które aspirują do pojawienia się na liście miejsc rekomendowanych przez Street Food Polska, faktycznie zasługują na naszą naklejkę.

 

Prosiaczek już to potwierdził, chciałem zobaczyć jak wypadnie Nur Kebab. Udałem się więc do wzmiankowanego miejsca celem nabycia drogą kupna ciętej w paski „baraniny” zapakowanej w bułkę, gdyż takiej wariacji jeszcze tam nie kosztowałem. Miałem szczęście, bo pojawiłem się w momencie, kiedy lokal był zamykany. Po krótkich negocjacjach ustaliliśmy, że ja dam 12 złotych polskich, a właściciel lokalu w ramach wymiany ofiaruje mi bułkę pszenną napełnioną mięsem, surówkami i sosami mieszanymi. Takoż uczyniliśmy i rozstaliśmy się w pełnej zgodzie. Oto efekt wymiany (te zdjęcia są słabe, bo nie miałem ze sobą aparatu):

 

[singlepic id=375 w=320 h=240 float=]

 

[singlepic id=376 w=320 h=240 float=]

 

[singlepic id=377 w=320 h=240 float=]

 

Jak widać porcja zacna. Mięsa dostałem tyle, że mógłbym nim wypchać wielbłąda. Sosy mieszane ciążące w stronę ostrego, surówek nieprzesadnie, bułka gorąca i chrupiąca. Najs.

 

Jednak nie dawała mi spokoju myśl, że powinienem iść powtórnie i doznać tego kebaba we dnie i bez płukania kubków smakowych 40% roztworem spirytusu etanolu. A więc poszedłem raz jeszcze, tym razem w samo południe. Duży kebab w bułce kosztuje w Nurze 12 zł, mały 9 zł. Oczywiście wybrałem dużego, podobnie jak poprzednio z sosami mieszanymi.

 

Nie jestem pewien, ale bułka wydawała mi się nieco mniejsza niż poprzednio. Natomiast mięsa było równie dużo. Cały kopiec smakowicie przypieczonych, nie za suchych, nie za miękkich, idealnie doprawionych pasków „baraniny”. Surówki to kapusta czerwona, biała, świeży i kiszony ogórek oraz pomidor. Stanowią dolną warstwę, nie jest ich za dużo, ot w sam raz, żeby przepłukać kubki smakowe. Bułka – niestety Nur nie oferuje typowo tureckiego pieczywa, czego bardzo żałuję, swoje kebaby pakują do klasycznej sezamowej pszennej bułki. Była zgrillowana idealnie – chrupiąca z wierzchu, mięciutka w środku, nie przepuszczała soków na zewnątrz.

 

[singlepic id=378 w=320 h=240 float=]

 

[singlepic id=379 w=320 h=240 float=]

 

[singlepic id=380 w=320 h=240 float=]

 

Podsumowując: Nur to miejsce, które nigdy mnie nie zawiodło. Każdy kebab, jaki tam jadłem był smaczny i wart swojej ceny. Nur Kebab na polecenie zasługuje jak najbardziej, co niniejszym czynię.

Nur Kebab znajdziecie na ulicy Sienkiewicza, pod klubem Krockodyl, na wprost Kojota.

 

Jak Qń osiągał włoski Szczyt na/w „ŚWIĘTEJ KROWIE”

I Spontaniczna Noc Golonkowych Jawnożerców, czyli nigdy nie jest za późno na Goloneczkę

Dodaj komentarz