close
Czy można zjeść smaczny street/fast food za 3,50 zł?

Czy można zjeść smaczny street/fast food za 3,50 zł?

0udostępnień

Nie ukrywam, że Mocny swoim filmem nakręcił mnie, by skosztować zapiekanek w pizzerii na Kadzielni. Niestety, po przybyciu na miejsce okazało się, że teren Amfiteatru, gdzie mieści się owa pizzeria, otwierają dopiero od 12:00. Była 11:30 i pół godziny nie chciało mi się czekać.

 

Zrobiłem więc sobie spacerek na Krakowską Rogatkę, gdzie znajduje się kilka punktów oferujących jedzenie. Skierowałem się do lokalu Cukierni-Piekarni „Zapiecek”, który oprócz dań obiadowych ma w menu także „pizze”, zapiekanki, kanapki i kebab. Niestety, kanapki z gyrosem nie było, a pozostałe dwa moje pytania (o zapiekankę i kebab) pozostały bez odpowiedzi. Trzy osoby kręcące się za ladą, jedna robi kawę, dwie spacerują – żadna nie odpowiada. Odpuściłem sobie, nie są jedyni na tej ulicy.

 

Wszedłem do  „Piekarni pod Telegrafem”. Niejednokrotnie kupowałem tam oferowane przez nich przekąski, tym razem moim łupem padła nowość –  zapiekanka gyros. Zapiekanki w ofercie „Telegrafu” są chyba od zawsze. Jednak jeszcze niedawno ich cena oscylowała w okolicach 5 zł. Nie były duże, za to wypakowane składnikami. Teraz zapiekanki kosztują 3,49 zł (lub zestaw 3 szt. za niecałe 9 zł), a więc bardzo tanio. Ale czy za tą taniością idzie jakość? Postanowiłem się przekonać.

 

Zapiekanka trafiła do pieca. Po około 3 minutach została wyjęta i padło pytanie o sosy. Podziękowałem, Telegraf, o ile pamiętam, ma do wyboru tylko kiepski keczup i nie lepszą musztardę, więc uznałem, że lepiej poczuję smak rezygnując z nich. Poprosiłem tylko by zapakowano mi zapiekankę na wynos.

 

[singlepic id=465 w=320 h=240 float=]

 

Pierwsze co zwróciło moją uwagę, to temperatura – powietrze na dworze było cieplejsze. Dziwne, bo przecież zapiekanka była w piecu? No nic, odpakowałem. Na pierwszy rzut oka wygląda nieźle:

 

[singlepic id=466 w=320 h=240 float=]

 

[singlepic id=467 w=320 h=240 float=]

 

Ale tylko nieźle, bo kiedy dobrze się przyjrzeć zauważymy, że głównego składnika, czyli mięsa z gyrosa, jest po prostu niewiele. Do 2/3 długości występuje, ostatnia tercja to tylko bułka i fragmenty warzyw. No OK, kosztuje to 3,50 zł, nie ma się co spodziewać, że składników będzie tyle co np. w kanapce z 4Mobiles czy zapiekance w Prosiaczku, niemniej jednak niesmak pozostał. Marna ilość warzyw mi absolutnie nie przeszkadza, brałem zapiekankę gyros a nie wiosenną, ale mimo wszystko, jak się oszczędza na mięsie to na ogół nadrabia się warzywami przecież?

 

[singlepic id=468 w=320 h=240 float=]

 

[singlepic id=469 w=320 h=240 float=]

 

Gryziemy. Pierwszy kęs jest OK – skórka na bułce chrupiąca, środek miękki. Jedziemy dalej. A tu zonk – z każdym kęsem robi się gorzej. Po pierwsze bułka – wystygła już zupełnie (w niecałe 2 minuty od wyjęcia z pieca!!!!), robi się gumowata. Normalnie jakby wyjęta była z mikrofali, nie z pieca. Poza tym okazało się, że bułka pokryta jest jakimś mazidłem w stylu sosu czosnkowego/majonezowego, ciężko wykryć smak. Po drugie mięso – płaskie skrawki, a nie kawałki, jak w prawdziwym gyrosie. I mało ich jest, i są takie… nijakie takie.

Niby za 3,50 zł nie ma się co spodziewać fajerwerków, ale mimo wszystko trochę się zawiodłem. Gdyby całość była gorąca, pewnie smakowałaby lepiej, a tak mamy po prostu bardzo przeciętną zapiekankę. Czy kupiłbym jeszcze raz? Nie, bo za te same pieniądze mam

 

Hot Doga z pieca w Crazy Piramid Pizza dwa metry dalej. Tam bowiem udałem się po spożyciu połowy zapiekanki (drugą połowę dostały gołębie). Jadłem tam już hot doga z pieca w wersji dużej i polecam każdemu. Tym razem postanowiłem sprawdzić, jak smakuje jego mniejsza wersja. Zapłaciłem 3,50 zł i obserwowałem, jak bułka z parówką wędruje do pieca od pizzy, gdzie spędziła około 4 minut. Następnie trafiła na ladę, gdzie została wzbogacona o musztardę i keczup, prażoną cebulkę, pikle (ogórek konserwowy i konserwowa papryka), a na końcu majonez.

 

Zaznaczyć muszę, że podobnie jak w przypadku dużego hot doga, zestaw dodatków i sosów jest „narzucony”, czyli tak właśnie jest tam hot dog „ubierany” standardowo. A wygląda to potem tak:

 

[singlepic id=462 w=320 h=240 float=]

 

[singlepic id=464 w=320 h=240 float=]

 

Parówka dłuższa niż bułka, sosy się nie leją po palcach, a pikli nie ma zbyt dużo. I dobrze, bo na pierwszy plan wysuwa się genialna bułka z pyszną parówką.

 

[singlepic id=463 w=320 h=240 float=]

 

I zasadniczo cała recenzję można by zamknąć słowami: ludzie, bierzcie, bo to pyszne jest! Ale z obowiązku redaktorskiego rozwinę tę myśl. Otóż: bułka rewelacyjna, kapitalnie zapieczona, chrupiąca z zewnątrz, z trzaskającą skórką, mięciutka i (mimo sosów i pikli) gorąca. Parówka świetna, dodatki smaczne i nawet potrójny sos nie przeszkadza. Zjadłem z apetytem. Za 3,50 zł lepszego hot doga nie zjecie, no chyba, że ktoś woli klasykę, czyli miękką bułkę z podgrzewacza i parówkę z wody. Ale jeśli nie jesteście aż takimi purystami – bierzcie i jedzcie bo naprawdę warto.

 

 

 

Recenzja cygara Leon Jimenez Robusto w ciemnym liściu okrywowym.

Duże jest piękne, czyli wizyta w Cheeseburger Slow Food

Dodaj komentarz