close
Co zjeść na stoku, czyli relacja z Kasiny Wielkiej

Co zjeść na stoku, czyli relacja z Kasiny Wielkiej

0udostępnień

Dzisiaj coś dla narciarzy. Agata z bloga Kuchnia Bez Kitu testowała jedzenie na stoku w Kasinie Wielkiej. Zapraszam do lektury:

Udając się ostatnio na narty nie planowałam recenzować żarcia spod stoku Śnieżnica w Kasinie Wielkiej. Ale zboczenie dało o sobie znać i tym razem.
Przybyliśmy ze znajomymi na miejsce później niż planowaliśmy – wcześniej zahaczyliśmy o inny stok. Była godzina 11.40, zatem by zakupić karnet popołudniowy, a taki nas interesował, należało zaczekać 20 minut. W związku z powyższym postanowiliśmy należycie wykorzystać czas – skierowaliśmy się do baru na śniadanie/ drugie śniadanie/ obiad/ porcję kofeiny – każdy na coś.. Ponieważ górskie powietrze wzmaga mój apetyt i – ewidentnie – potraja pojemność żołądka, zapragnęłam mięsa. O tyle było to dziwne uczucie dla mnie, że normalnie o tej porze zjadam jogurcik czy jabłuszko, a nie 30-centymetrowy kawał kiełbachy z chlebem.. Ale ponieważ lubię zaspokajać potrzeby własne, to złożyłam zamówienie (nieświadoma rozmiaru porcji, na którą się porywam). Zapłaciłam 10zł za kiełbaskę ze zdjęcia poniżej:
Musiałam zrobić zdjęcie, tak zaskoczyła mnie wielkość mojej porcji. Okazało się, że jest to standardowy kawałek serwowany wszystkim klientom baru przy Śnieżnicy (tego położonego niżej – są dwa) – duży plus. Niestety nie wiem dokładnie co to była za kiełbasa, poza tym, że wieprzowa – zwyczajna, zagrzana na grillu w piecyku. Ale ponieważ była całkiem smaczna – chrupiąca z wierzchu, soczysta (a nie wysuszona) w środku – mogę polecić kiełbaskę z knajpy spod Śnieżnicy. Osobiście wolałabym bardzo gorącą, a moja była po prostu ciepła. Na mój głód była jednak naprawdę ok, na co wskazuje tempo z jakim ją zjadłam. Fakt, że nie rozpływam się z zachwytu nad nią wynika z mojego spaczenia: nie ma lepszej kiełbasy z grilla niż z Nowej Huty koło NCKu, wszystkie inne oceniam przez ten pryzmat.

Z tej samej knajpy nie polecam (a nawet nie polecamy) kawy – masakrycznie wstrętna, zimnawa lura, właściwie nawet niezaparzona. Żadna z nas jej nie wypiła nawet do połowy.


Jak to zwykle bywa w okolicy stoku, nieopodal knajpy stoi buda, w której można zaopatrzyć się w oscypki i korbacze. Szczególnie polecam spróbowania w Małopolsce grillowanych oscypków wędzonych z żurawiną (2zł sam, 2,50zł z żurawiną).
Zainteresowanych odsyłam na stronę internetową wyciągu narciarskiego – (btw. Rewelacyjna strona!) http://www.snieznica.pl/, a na niej znajdziecie ciekawostkę – w cenie karnetów różne posiłki w karczmie tuż przy wyciągu – co odkryliśmy po zjedzeniu kiełbas w barze obok ;)
Zgadzasz się z nami? Nie zgadzasz? Masz własną opinię? Skomentuj ten post!
Opinie wulgarne, wyglądające, jak nachalna reklama, reklamy itp. będą usuwane.

Dobrany duet, czyli New York Beef Classic i frytki amerykańskie w McDonald’s

Szczęśliwa siódemka, czyli tydzień z Subwayem i konkurs

4 komentarze

  1. Już poprawiam: Żorżu, w ferworze walki z robotą myślałam, że pytasz o knajpę na stoku – bo są dwie. Ale jeśli idzie o kiełbaski przy Nowohuckim Centrum Kultury to buda drewniana po prawej lewej stronie (od wejścia), czyli na przeciwko Centrum D.

    Jak tylko cykniemy fotę tejże kiełbasce to puścimy ją Żorżowi, bo już jest napisana :)

Dodaj komentarz