close
Co jedzą bracia Czesi, czyli Praga od kuchni po raz drugi

Co jedzą bracia Czesi, czyli Praga od kuchni po raz drugi

0udostępnień

Dzisiaj mam przyjemność przedstawić Wam kolejny wpis na temat jedzenia w Czechach. Tym razem informacjami podzieli się z Wami rafa z Forum Kibiców Korony Kielce. Zapraszam do lektury.

Spędziłem ostatnio kilka dni w Pradze. Ogólnie na temat jedzenia, piwa i knajp w tym mieście można by napisać kilka tomów przewodników. Jako, że za przewodnika mieliśmy scyzoryka z kilkuletnim stażem jako prażanin (pozdro T.:)) odwiedziliśmy kilka ciekawych lokali. Jednym z nich jest Pivnice u Sadu (http://piwnapraha.wordpress.com/2010/06/02/u-sadu/) mieszczący się na małym placu/rondzie zaraz obok wieży telewizyjnej. Zamówiliśmy sobie żeberka, koszt 155kc (ok. 25zł). Dostaliśmy niemal kilogram mięcha w towarzystwie sosów: musztardowego i czosnkowego, oraz chleba. Co tu dużo pisać, mistrzostwo. Jak ktoś nie jest bardzo głodny, to lepiej niech tego nie bierze, bo nie zje wszystkiego.


Inny lokal to Merenda, również na Żiżkowie http://piwnapraha.wordpress.com/2010/07/14/merenda/
zamówiliśmy tam typową czeską przekąskę do piwa, czyli marynowany Hermelin. Jest to ser typu Camembert, marynowany przez kilkanaście dni w oleju, przyprawach i różnych innych składnikach, nasz marynowany był z czosnkiem. Pycha! Nie spodziewałem się, że będzie to to tak dobre. Koszt chyba 69kc (jakieś 11zł). Taki Hermelin śmiało może pełnić funkcję nie tyle przekąski do piwa, co małego posiłku, w sam raz na mały głód.


Co do piwa, to nigdy nie piłem lepszego, niż czeskie. Gambirnus, Staropramen, Zlatopramen, Kozel, i wiele wiele innych, każde z nich różnego rodzaju, Lezak, niefiltrowane, pszeniczne, 10′, 11′, 12′ (wbrew powszechniej opinii te cyferki to nie alkohol, ale ekstrakt, im więcej, tym lepiej), a tanie to jest jak barszcz, w sklepie po 1,50zł, w knajpach nie więcej niż 5zł. Czasem na prawdę warto wejść do pierwszej lepszej małej knajpy, gdyż takie często mają piwa z małych, czeskich browarów (np. Demon, Merlin, Unetice, Velen). Wbrew pozorom warto również odwiedzać małe knajpki gdzieś na osiedlach, dzielnicach, ze względu na ich niesamowity klimat, wybór piw i jedzenia, często lepszego i tańszego niż w lokalach w centrum.

Trochę się rozpisałem, ale to dlatego, że wspomnienia mam wciąż świeże, a jest co wspominać i można by pisać i pisać. Dla mnie pod względem jedzenia i piwa Czechy nie mają sobie równych, czas chyba pomyśleć nad znalezieniem roboty w Pradze:) a na koniec taka ciekawostka, kiosk z piwem w największym praskim parku Letenske Sady:)

i niech ktoś powie, że to nie kraj-marzenie!

Autorem wpisu i zdjęć jest rafa.

Zgadzasz się z nami? Nie zgadzasz? Masz własną opinię? Skomentuj ten post!
Opinie wulgarne, wyglądające, jak nachalna reklama, reklamy itp. będą usuwane.

I Boh trojcu lubit, czyli Subway w trzech smakach

Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, czyli Agata w Wiecznym Mieście

Dodaj komentarz