close
Chicago – część 5. Food trucki w Wietrznym Mieście

Chicago – część 5. Food trucki w Wietrznym Mieście

0udostępnień

Obiecałem sobie przed wylotem do USA, że oprócz historycznych lokalizacji, będę również w miarę możliwości jadał w food truckach. W końcu to w USA narodził się ten ruch, więc grzechem byłoby nie odwiedzić ich podczas wyprawy. W Chicago jeździ ich około 70, nieco więcej zarejestrowanych jest w okolicach miasta. Kilka spotkaliśmy na lunchówkach, kilka na zlocie. No to jedzmy.

Mex Tacos. Sprzedają… tacos. Wypatrzyliśmy ich podczas spaceru po Chicago na lunchówce. Skusiliśmy się na breakfast taco i taco carne asada.

Śniadaniowe solidne, napakowane mocno ściętą jajecznicą z dodatkiem mięsa i papryki:

Asada to mięso. Po prostu. Małe, ale smaczne. Mięso, cebula i kolendra. I niczego już nie trzeba, no może troszkę salsy.

Przed wyjazdem do Detroit wpadliśmy na zlot food trucków. Wiele sobie po nim obiecywałem, bo miało ich być ponad 30. Cóż, być może tyle było później, ale dwie godziny po rozpoczęciu było ich zaledwie kilka. Niestety, czas nas gonił i mogliśmy poczekać, aż wszyscy będą gotowi, na przykład truck z oryginalnym BBQ…

… za to odwiedziliśmy kilka innych.

Bardzo dobrze smakowo, ale już zdecydowanie mniej cenowo, wypadła kanapka z krabem. 17$ za małą kanapeczkę… Ale uczciwie przyznaję, że była pyszna. Więc w sumie nie żałuję wydanych pieniędzy.

Bardzo dobre były smażone koreańskie pierożki z kimchi…

… i rewelacyjne beef brisket poutine oraz mac & cheese:

Natomiast kurczaki były… straaasznie słabe. Pikantne i tyle. Frytki też do kosza poszły. No sorry, nie.

Poszliśmy także obejrzeć dwa trucki, jakich w Polsce nie spotkałem. Na przykład trucka z koszulkami…

… i pierwszego na świecie food trucka dla psów. Trzeba przyznać, że ofertę miał bardzo zróżnicowaną, były nawet lody i mrożony jogurt.

Podsumowując: o ile hot dogi w Chicago nie mają sobie równych, o tyle tamtejsza scena food truckowa nieco mnie rozczarowała. Oczywiście, pewnie gdybym miał jeszcze kilka dni na poszukanie innych food trucków, miałbym pełniejszy obraz. Mimo wszystko liczyłem na więcej.

Następny wpis będzie już z Detroit. Stay tuned!

Partnerami wyprawy są:

Dobre z Lasu

 Polsko – Słowacka Unia Kredytowa.

Patronat medialny nad wyprawą objął Dziennik Związkowy z Chicago.

Chicago – część 4. Śniadanie w Lou Mitchell’s

Detroit – część 1. Coney Island Dog

Dodaj komentarz