http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2014/09/IMG_02711.jpg

Cheek, czyli policzki w wykonaniu Chyżego Wołu – recenzja amatora.

Zainspirowany licznymi recenzjami Marcina, dotyczącymi ulicznego jedzenia i burgerów, postanowiliśmy z grupką znajomych wybrać się na imprezę pt. „Pożegnanie Sezonu – Żarcie Na Kółkach”, aby spróbować na własnej skórze czego można uświadczyć z budki na kółkach. Oczywiście nie obyło się bez telefonu do wyżej rzeczonego, na skutek czego pięć minut później stałem pod truckiem Chyżego Wołu i zamawiałem ostatni egzemplarz limitowanego specjału, którym okazały się policzki z serem pleśniowym Lazur oraz karmelizowaną cebulką. :)
IMG_0274[1]
Przyznam szczerze, że przed zamówieniem chwilę się zawahałem, gdyż nastawiłem się na klasycznego burgera. A tu policzki. I dużo niestandardowych dodatków! Niemniej jednak zdecydowałem się spróbować, zwłaszcza że została ostatnia sztuka! I tak 10 minut później ukontentowany robiłem notatki na telefonie do napisania tej recenzji. :) No więc po kolei…
 IMG_0271[1]
Rozbierając otrzymane danie na części pierwsze, stwierdzam, że zdecydowanie główną rolę grało w nim mięso z cebulką. Policzki były bardzo delikatne i naprawdę świetnie komponowały się z karmelizowaną cebulką, która prawdę powiedziawszy na początku budziła trochę moje obawy. W końcu cebula na słodko z mięsem? A jednak właśnie ten duet w otrzymanym daniu wyszedł wyraźnie na pierwszy plan i prawdę powiedziawszy bardzo mi to odpowiadało!
IMG_0273[1]
Świetnym pomysłem, i zarazem wzbogaceniem całej kompozycji, była także musztarda francuska oraz rukola. Ta pierwsza przyjemnie strzelała w zębach oraz dawała nutkę ostrości po każdym kęsie. Druga natomiast wzbogacała całość o charakterystyczną dla siebie goryczkę, wyczuwalną na początku każdego gryza, aby już po chwili ustąpić miejsca smakowi mięsa z cebulką.
Jeśli chodzi o bułkę, jak na mój gust, była dobrze podgrzana. Lekko chrupiąca na bokach, co sprawiało mi nie małą przyjemność w czasie jedzenia.
 IMG_0272[1]
Jedynym smakiem, który mi gdzieś ginął w tym daniu, był smak sera Lazur. Szczerze próbowałem się go doszukać w kilku gryzach, ale poza lekko słonawą nutą ser nie był w stanie przebić się przez pozostałe składniki. To jednak niewielka strata, bo całość dostarczała i tak bardzo zróżnicowanych doznań kulinarnych.
 Podsumowując, mimo że dużego doświadczenia w konsumpcji specjałów z budek na kółkach nie mam, to danie zdecydowanie bardzo mi smakowało. Myślę, że warto je na stałe wpisać do menu Chyżego Wołu, aby każdy z Was miał również okazję wyrobić sobie swoje zdanie. :)
Pozdrawiam, Maciek