close
Burgery w Piasecznie, czyli wizyta w Szarej Eminencji

Burgery w Piasecznie, czyli wizyta w Szarej Eminencji

0udostępnień

Postanowiliśmy sobie zrobić małe przed świąteczne spotkanie. Wybór padł na restaurację blisko mojego domu, restaurację, którą sporo osób mi już polecało, czyli Szarą Eminencję. Jako że dawno nie jadłem burgerów, postanowiłem sprawdzić, czy mogę dobrze zjeść pod domem. W karcie mamy do wyboru dwie pozycje – ja decyduję się na wersję podstawową w postaci Burgera Klasycznego, w składzie z sosem BBQ, prażonym boczkiem i warzywami, a wszystko to podane z frytkami belgijskimi i dipem (31 zł).

10863687_907256072640726_789864076_n

Zacznę od frytek, które były po prostu okropne. W życiu nie jadłem czegoś tak tłustego. Nie będę się dalej rozpisywał, bo po prostu nie ma o czym, dlatego przejdę do burgera. Sama kanapka jest dość pokaźnych rozmiarów. Ale po kolei. Bułka niestety nie zachwyca. Zwykła, kupna, marketowa bułka, która trafiła na chwilę na grilla – strasznie się kruszy, nie ma smaku i w ogóle nie trzyma całości. O stopień wysmażenia mięsa niestety nikt nas nie spytał, przez co mięso było zdecydowanie przesmażone. Jakościowo całkiem niezłe, jednak zbyt długie smażenie kompletnie zabiło jego smak. Dodatki jak dodatki – ogórek konserwowy, sałata i cebula czerwona. Świeże, nie ma im nic zupełnie do zarzucenia. Na największe uznanie zasługuje sos BBQ, który świetnie podkręcał smak całości. Lekko pikantny, z dymnym posmakiem – był to jeden z lepszych sosów BBQ jakie jadłem.

10846776_907255829307417_1834370153_n 10859755_907256055974061_684993388_n 10863697_907256139307386_2088466536_n

Podsumowując, byłem, zjadłem, drugi raz burgera nie zamówię. Nie był on najgorszy, ale nie był też na pewno wart swojej ceny.

Marcin Malinowski

Mafia approved quality, czyli Kazek w Boss Burger

Prawdziwy smak męskiej przygody, czyli Wild Turkey 101 Proof

Dodaj komentarz