close
Burgery na talerzu i whiskey w słoiku – wizyta w poznańskim Whiskey in the Jar

Burgery na talerzu i whiskey w słoiku – wizyta w poznańskim Whiskey in the Jar

0udostępnień

Dzisiaj znowu poznańskie burgery. Kamil Rudzki zaprasza na wizytę w Whisky in the Jar:

 

Ilekroć odwiedzam Poznań nie potrafię odmówić sobie burgera. Takiego dobrego, z prawdziwej wołowiny, jakiego w moim rodzinnym Koninie z niewiadomych mi względów dostać nie można. Do tej wizyty zachęciły mnie opinie redaktorów WzA, którzy gremialnie orzekli, iż Whiskey plasuje się w poznańskiej czołówce. Lubię zweryfikować plotek prawdziwość, więc stwierdziłem, że razem z partnerką wybierzemy się właśnie tam.

Nazwa lokalu nie na darmo nawiązuje do utworu zespołu Metallica. W lokalu panuje wyraźny, metalowo-harleyowy klimat. Na luzie, tak jak lubię. Zdecydowaliśmy się zająć miejsca w ogródku z widokiem na poznański rynek. Parę sekund później zjawiła się miła pani gotowa przyjąć nasze zamówienie i doradzić w kwestii drinków. Obsługa zdecydowanie na plus.

W nazwie lokalu pojawia się mój ulubiony alkohol, więc żal byłoby nie skorzystać z oferty w kwestii drinków opartych na whiskey marki Jack Daniel’s. Zwykle pijam whiskey z lodem, jednak z racji słonecznej, upalnej pogody, postanowiłem zamówić Landryna Jar (19PLN) z sokiem z cytryny i grenadiną. Drink ciekawie podany, bo w szklance przypominającej słoik. Dodatkowo drink był ozdobiony żelkami w kształcie misiów. Może mało męski, ale orzeźwiający i nie zakłócający smaku whiskey.

Clou naszej wizyty stanowiły jednak burgery. Ja wybrałem Spicy BBQ (34PLN) z sałatą rzymską, rukolą pomidorem i cebulą. Menu nie wspominało nic o papryczkach chili, dla mnie była to jednak miła niespodzianka. Ostre równa się dobre. Moja partnerka zdecydowała się na Big Burger (34PLN). Różni się on od Spicy BBQ obecnością sera i plastrów boczku oraz sosem (tutaj mamy sos na bazie grillowanej papryki i czosnku). Każdy burger podawany jest z frytkami stekowymi i dodatkową porcją sosu. Trzeba też nadmienić, że podawane w Whiskey burgery to porcje 200g (w Poznaniu standardem jest raczej 150g), więc jest konkretnie.

Najlepsze lubię zostawić na koniec, więc zacząłem od frytek. Grube, chrupiące z zewnątrz, miękkie wewnątrz. Po prostu bardzo dobre. Zjadam lwią część i wgryzam się w burgera. Jest pysznie. Wołowiny jest dużo i jest soczysta, choć na mój gust odrobinkę przeciągnięta (ja lubię widzieć róż w środku, tu go nie było). Dodatki, mimo że klasyczne, świetnie się komponują. Próbuję drugiego burgera i podtrzymuję opinię. Spicy BBQ rzeczywiście jest spicy, głównie ze względu na obecność kawałków papryczek, które przyjemnie uderzają w kilku momentach. Big Burger to pyszny, wyrazisty bekon, wysmażony na chrupko. To co naprawdę wyróżnia burgery w Whiskey to sosy. Sos barbecue jest chyba najlepszym, jaki było mi dane kiedykolwiek zjeść, odpowiednio zbilansowany, dymny i słodki zarazem. Drugi sos jest majonezowy, ale czuć w nim aromat grillowanej papryki i delikatną nutę czosnku. Jest łagodny i świetnie pasuje do frytek.

 

IMG_0258 IMG_0259

 

Podsumowując, Whiskey in the Jar to bardzo przyjemne miejsce. Luźne, z bardzo dobrymi burgerami. Czy najlepszymi, decyzję musicie podjąć sami, niewątpliwie jednak jest to poznańska czołówka w dziedzinie smaku. Nie jest to jednak miejsce tanie, ponieważ w Poznaniu w tej cenie można zjeść 2 burgery. Jeśli jednak nie boicie się wydać więcej zarobionych własną krwawicą pieniędzy, warto Whiskey odwiedzić, na burgerach na pewno się nie zawiedziecie.

 

Lokal mieści się przy ul. Rynek 56 w Poznaniu

 

Autorem wpisu i zdjęć jest Kamil Rudzki.

 

JajQÑ, czyli historia Jajka, które zachwyciło QÑ’a w Łapu Papu.

Powróćmy jak za dawnych lat, czyli fast food z przyczepy