http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2014/05/DSCF6534-1050x787.jpg

Bun Cha w Toan Pho

W Wietnamie nie miałem okazji być za długo, ale te kilka dni wystarczyło by zrobić szybki zwiad, co ciekawego w woku (i nie tylko) się kryje. A kryje się sporo i to co wietnamskie kucharki wyprawiają szybko wskoczyło w mój prywatny ranking największych azjatyckich wypasów kulinarnych. Szczególnie przez jedno danie…

I nie jest to Pho. Sorry, ale nie jest. Zupa ta jest niezłym śniadaniem, obiadem i kolacją też, ale… to po prostu dobry odpowiednik rosołu (pewnie od kilku osób bym oberwał za taką wypowiedź).
W rankingu nie wygrały też sajgonki z Sajgonu, sałatka z młodych węgorzy, rewelacyjna kawa, jaśminowa herbata z miodem pod katedrą w Hanoi ani nawet piwo Bia Hoi w cenie 60 gr za kufelek, serwowane na ulicy prosto z kega.

Wygrała Bun Cha. I od ponad roku tęsknię za tym daniem. „Sałatka” z grillowaną wieprzowiną oraz czymś w rodzaju naszych kotletów mielonych, zalanych aromatycznym bulionem i podanych w towarzystwie ryżowego makaronu, sajgonki, marynowanego imbiru, miażdżonego chilli, górą ziół i kilkoma innymi rzeczami, które ciężko było zidentyfikować, ale stanowczo pasowały do tego przydługiego zestawienia. Uroku temu daniu stanowczo dodawało podawanie go w czymś co być może było restauracją, a może po prostu mieszkaniem, ciężko powiedzieć, w każdym bądź razie smakowało jak 4676 dolarów, a kosztowało ok 2.

Prawdziwa Bun Cha wygląda o tak.

DSCF6534

Do Toan Pho trafiłem z totalnego przypadku. Najpierw, za (pisemną) namową Żorża próbowałem znaleźć Nam Sajgon, ale nie znalazłem… próbowałem zjeść w Bonjur Vietnam, ale było zamknięte (na stałe?), więc wędrując dalej z przypadku wylądowałem na Chmielnej 5/7. Wejście niepozorne, w środku jak to w wietnamskiej restauracji (czyli Sanepid mógłby się zirytować, ale im nie mówicie), na ścianach kilka przedruków artykułów polecających lokal, głośniki niezrozumiale wywołujące nazwy zamawianych dań, no i tłum gości, w tym Azjatów. Najssss…

Drobne problemy komunikacyjne przy zamawianiu, 16 zł zmienia właściciela i otrzymuję coś takiego.

IMG_02052014_143219

Nawet podobne oryginału co nie? Zajarałem się, znosząc nawet paski kapusty pekińskiej.
Nie oczekiwałem góry niezidentyfikowanych ziół, więc styknie kolendra, kiełki fasoli, rzepa, pietruszka i mięta. Poprawna porcja makaronu ryżowego, dwa dobre, ostre sosy, sajgonka, do tego delikatny, trochę zbyt delikatny, bulion z marchewką i kawałkami mięsa. Przebieram pałeczkami nie zważając na chlapanie po okolicy (Byłeś/aś tam w nowych ciuchach? Oooo, przykro mi) i jest naprawdę nieźle. Przez chwilę poczułem klimat bocznych uliczek Hanoi, może bez ciągłego trąbienia skuterów i mikro krzesełek. Daje to radę. Może mógłbym się nieco przyczepić do mięsa, które było dość gumowate i tylko w jednym gatunku (zabrakło czegoś a’la mielone) ale no kmon, jesteśmy pewnie 10 000 km od „lokalu” (a może mieszkania, w zasadzie ciężko powiedzieć), w którym stara babka montuje najlepszą Bun Cha świata, gotując wywar nad ogniskiem rozpalonym na ulicy…

IMG_02052014_144301

Polecam. Serio. Tęsknię za Wietnamem jakby odrobinę mniej. I domagam się oddziału w Toan Pho w Trójmieście.

Toan Pho Chmielna 5/7, 24-335 Warsaw, Poland

Wietnamskich smaków szukał w Warszawie Adam Szostek

Foto: Cropp’n’roll

A więcej o tym co ekspresowo można zrobić w Wietnamie znajdziecie tu:

http://longandroll.blogspot.com/2012/09/good-morning-vietnam.html




There are no comments

Add yours