http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2016/05/P_20160423_140554-1050x1400.jpg

Bekon, bekon, więcej bekonu!

Na zegarku godzina 12:33. Jest dokładnie 23 kwietnia, a ja odpicowany ruszam powoli z domu na pociąg do Łodzi. Pozostało mi tylko odpiąć telefon od ładowarki. Dziś będzie miał sporo roboty, więc pełna bateria potrzebna od zaraz. Rozlega się dzwonek. Patrzę na wyświetlacz, Żorż mi tu naparza.
– No czeeeeść – witam go sztandarowo w swoim stylu. – Co tam?
– Posłuchaj, jedziesz już? Czekamy tu na Ciebie ze specjalnym burgerem. Buła ziemniaczana i dżem z bekonu. Jadłeś może? – wyskakuje Żorż.
– W życiu. Aż się podnieciłem na myśl o tym dżemie – odpowiadam.
– Rozumiem zjawisz się dziś?
– No pewnie, już się zbieram – odpowiedziałem.
Wymieniliśmy jeszcze kilka zdań i jak na skrzydłach Pegaza poleciałem do Łodzi. No, prawie poleciałem. Właściwie to poszedłem na pociąg, w Łodzi przesiadłem się w bolid na szynach linii 14, docierając pod samą Galerię Łódzką. Na miejscu czekał mnie mały fitness przy trzymaniu roll-up’ów, a potem zasłużony odpoczynek. Przy żarciu oczywiście. Michał zamówił w Bacon Smack burgera z może się wydawać najdziwniejszym dżemem pod słońcem, bo na bazie bekonu. BEKON!

W ogóle cały food truck bekonowi poświęca całą swoją energię. Jest w buksach, w formie pasków do pochrupania, w tostach i deserze, któremu też poświęcę uwagę. Badum! Wjechał Jam Burger! Bułka ziemniaczana, kotlet 150 g z najlepszej wołowiny, porządny plaster sera, cebulka, rzymska sałata, ketchup w ostrzejszym wydaniu i niespotykany gość – dżem z bekonu. Powiem tak. Zasadniczo degustację mieliśmy przeprowadzić jakoś logicznie. Raz buksa kąsam ja, raz Michał, a skończyło się jak zawsze – spałaszowałem wszystko. Bardzo dobre! Mięso wysmażone, tak jak powinno, czyli medium z czystym różem wewnątrz kotleta. Buła zaskakująca. Podobna swoją konsystencją do świeżego, domowego ciasta drożdżowego. Mięsista, krucha, lecz broń Boże, nie rozpadająca się. Bardzo maślana, wręcz kremowa, ale nie słodka. Nie potrafię tego lepiej opisać. Po prostu trzeba całość spróbować. Dżem z bekonu. Nasza gwiazda. Przypomina w smaku nieco sos BBQ, choć na finiszu jest od niego inny. Słodkość wymieszana ze słonawym tonem, fajnie wibruje na podniebieniu. Mistrzowsko! Gdyby wywalili ze środka warzywne dodatki, buks nic nie straciłby na jakości. Serio.

Jpeg Jpeg

Pojadłem, popiłem po drodze, popróbowałem po drodze żarcia z jeszcze kilku miejsc. Dołączyli do nas również znajomi, akurat idealnie, bo w porze obiadowej. A po obiedzie? No jasne, że deser!
Tym razem Michał przyniósł nam brownie. Niezwykłe brownie. Nie latało, nie strzelało laserami, nie zamieniało wody w piwo, nie rozmawiało z nami, ale zdecydowanie wyróżniało się wśród większości znanych mi deserów. Brownie z karwasz twarz BEKONEM. Jadłem kiedyś czekoladę z chili, kozi ser w czekoladzie i powiem Wam, że to był pikuś przy tym. Gęste, niezwykle czekoladowe, sycące jak diabli ciasto, wypełnione kawałkami chrupiącego bekonu okazało się strzałem w dziesiątkę. Słodkość wymieszana ze słonym, mięsnym posmakiem. Cudo. Geniusz. Nie będę mówił, że tego trzeba po prostu spróbować. Powiem po prostu – MUSICIE to zjeść. A potem można już umierać.

Jpeg

Ocena się jakaś przyda. Tutaj muszę zasadniczo podsumować całokształt. Burger wyjątkowy, może nie najpiękniejszy, ale wyjątkowy. Brownie zaskakujące, przepyszne i nigdzie nie spotykane. Co tu z zrobić z Bacon Smack. Dobra. Zaryzykuję. 10/10 i koniec.

Arek Tysiak

Bacon Smack – https://www.facebook.com/baconsmack/