close
Bar Lien – pyszne zupy i smażone podroby

Bar Lien – pyszne zupy i smażone podroby

0udostępnień

Ależ mi się chciało! Chodziło za mną wietnamskie od kilku tygodni. Ale nie pol-viet, tylko takie prawdziwe, aromatyczne, bez kuli w żelu na talerzu. I oto droga wypadła mi koło Wólki Kosowskiej. A wyszperałem kiedyś w odmętach internetu, że znajdę tam bar o nazwie Lien, w którym są smażone jelita. No to jazda.

Nie wygląda na restaurację, prawda? Ale już nie raz przekonałem się, że wygląd takich miejsc jest mylący, że w obskurnej budzie można znaleźć prawdziwe perełki (tak było chociażby w przypadku nieistniejącego już baru MEN’S). Ale dość dywagacji, wejdźmy i zjedzmy. Menu jest dość krótkie, nie znajdziecie tutaj 150 pozycji jak w przypadku klasycznych pol-vietów. Jest, że tak powiem, samo mięso – klasyka wietnamskiej ulicy:

Po polsku ciężko się tu dogadać, ale wystarczy pokazać palcem, która pozycja nas interesuje i przesympatyczni właściciele (?) będą wiedzieć o co chodzi. Zamawiamy, płacimy i siadamy do pokrytego ceratą stolika, na którym znajdziemy ingrediencje służące do podkreślenia smaku zamawianych dań:

Pierwsza wjeżdża duża, parująca micha pho bo chin, czyli pho z gotowaną wołowiną. Aromat z daleka dawał sygnał, że będzie dobrze! I było. Jeszcze tylko nieco marynowanego czosnku, kilka kropli limonki i porcja srirachy i można zajadać. Obok zupy wylądował jeszcze talerzyk ze słuszną garścią świeżej kolendry.

Makaron ugotowany idealnie, a wywar doskonały. Mocny, aromatyczny, taki jak powinien być. Zjadłem wszystko. No dobra, kilka klusek zostawiłem.

Bun thap cam to polecona mi przez wietnamskich bywalców tego baru zupa, w menu opisana jako „zupa z cienkim makaronem ryżowym rozmaitości”. Słuszny wybór! Wywar nieco lżejszy niż w pho, ale po doprawieniu (szczególnie polecam tutaj sporo limonki) fantastyczny. A rozmaitości? Otóż są to różne mięsa: schab wieprzowy, flaczki, soczysty kurczak, wołowina i mięso mielone zawinięte w obsmażony liść kapusty. Oj, dobre to było!

Zupy zupami, ale przyjechałem tu przecież na podroby. No to jazda. Najpierw da day xao ram, czyli smażony żołądek wieprzowy. Dostaniemy do niego specjalny sos do maczania i naprawdę warto z niego skorzystać. Doskonale podnosi walory smakowe dania. Żołądek usmażony półchrupko, pocięty w paski. Jeśli lubcie podroby to będziecie zadowoleni. Mnie bardzo smakowało.

Na koniec wisienka na torcie, czyli long xao. Tęskniłem za tym daniem! Wg menu są to smażone jelita, ale znajdziecie tutaj także świetna wietnamską kaszankę, żołądek czy plastry wieprzowej wątroby. Bez dwóch zdań jest to pozycja obowiązkowa. Różne faktury i aromaty użytych mięs, raz chrupkość, raz miękkość, raz lekka gumowatość… Uwielbiam to danie i nie potrafię być wobec niego krytyczny. Wydaje mi się co prawda, że zestaw jaki jadłem w MEN’S był lepszy, ale ten spełnił moje oczekiwania w 100%. Naprawdę warto chociaż spróbować.

Podsumowując: bar Lien to świetne miejsce na prostą i dobrą kuchnię wietnamską. Ceny uliczne, jedzenie smaczne i ciekawe. Za 4 dania i dwa napoje (woda i tajski red bull) zapłaciłem 89 albo 91 zł (paragon zgubiłem). Krótko mówiąc – warto!

Bar Lien – ul. Nadrzeczna, Wólka Kosowska (mapy Google)

Amerykańskie sieciówki. Część 8 – IHOP

TAPASTA. Idealny tapas, pasty w najlepszym wydaniu!

Dodaj komentarz