http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2016/07/gruzja7-1050x736.jpg

Bakłażan i szaszłyk w gruzińskim wydaniu – to jest to

30 kilometrów na rowerze zrobiło swoje. Warto by coś zjeść. A że akurat jechałam w pobliżu Kazimierza… Zatrzymałam się przy Gruzji na kółkach. Truck, który w Krakowie robi coraz większa furorę, zdecydowanie ma siłę przyciągania. Menu – krótkie i treściwe, cztery pozycje. A smak – obłędny.

gruzja5 gruzja6

Choć na placu stoi kilka food trucków, to jednak do Gruzji na kółkach kolejka jest największa. Obiecałam sobie wcześniej, że spróbuję wreszcie bakłażana z orzechami. Do kompletu miał być jeszcze gulasz. Tylko jest wege. Żeby nie było, lubię wege. Nawet bardzo. Ale przy wysiłku (do domu jeszcze kilka ładnych kilometrów) pół godziny po zjedzeniu bezmięsnego posiłku żołądek owinąłby mi się wokół kręgosłupa i zawiązał na supełek… Padło więc na szaszłyk.

Odczekałam swoje i na skrzynce przed leżakiem wylądowały bakłażany. Przekąska na zimno. Za 9 złotych dostajemy trzy kawałki grillowanego bakłażana posmarowanego wyrazistą, świetnie doprawioną pastą z orzechów włoskich. Do tego posiekana kolendra i granat. A na ciepło – kawałek lawaszu. Byłam ciekawa tego połączenia. Wszystko komponuje się idealnie. Smaki są wyważone i nic niczego nie przytłacza. Jak dla mnie – na lekką przegryzkę – porcja idealna. I ma chyba sporo amatorów. Gdy byłam tu poprzednio, jakoś w środku tygodnia, akurat bakłażanów nie było, a jedna z klientek upewniała się, kiedy dokładnie będą, bo przyjeżdża na nie praktycznie z obrzeży Krakowa. I wcale jej się nie dziwię. Warto.

gruzja1 gruzja2

Chwilę później otrzymałam gorący szaszłyk. Pyszne, soczyste, świetnie doprawione kawałki wieprzowiny przyrządzone na własnej roboty grillu, owinięte są wraz z czerwoną cebulą i fantastycznym sosem pomidorowo-kolendrowym w lawasz. Kilka składników, a efekt – powalający. Dobre jedzenie obroni się samo. Nie trzeba pakować do niego mnóstwa dodatków. Tutaj pierwsze skrzypce grają odpowiednie składniki i przyprawy. Smak jest wyważony. No i ta uzależniająca nuta odświeżającej kolendry… Szaszłyk kosztuje 15 złotych. Porcja jest spora i sycąca. Słowem – zdecydowanie na tak.

gruzja8gruzja3 szaszlyk gruzja4 szaszlyk

Trucka prowadzi polsko-gruzińskie małżeństwo. Pochodzący z Tbilisi Zviad szefuje w kuchni i spod jego rąk wychodzą prawdziwe kulinarne cudeńka. O luli, czyli flagowym daniu i w ogóle Gruzji na kółkach, sporo napisał w kwietniu Michał Turecki. Ja tylko mogę jego słowa potwierdzić. Bo przecież byłoby nieważne, gdybym luli nie spróbowała. A tak wyglądała.

gruzja9 lula gruzja10 lula

Na jeszcze jedno warto zwrócić uwagę. Świetny kontakt z klientem. Nawet mimo dużego ruchu Zviad zawsze znajdzie chwilę, by zamienić choć kilka słów. Nie tylko standardowo zapytać, czy smakowało. To też tworzy fajny klimat tego trucka.

Gruzja na kółkach czynna jest od wtorku do niedzieli. Dla amatorów gruzińskiej kuchni – miejsce obowiązkowe do odwiedzenia. Dla tych, którzy tych smaków nie znają – tym bardziej. Warto też śledzić ich facebooka. Bo tu znajdziemy info, że akurat dziś spoza menu jest chaczapuri albo chinkali. Tylko spieszyć się trzeba na te limitowane edycje…

Ela Święcka

Gruzja na kółkach, Kraków, Dajwór 21

Facebook: www.facebook.com/gruzjanakolkach