http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2017/10/IMG_20171009_010956-1050x788.jpg

Bagieta, falafel i wurst, czyli food trucki na Unsound

Siedzę to ja sobie pod namiotem w Wadowicach w niedzielne popołudnie, na zlocie Żarciowozów. Nie jem nic. Bo przecież jak nie zjesz śniadania u przyszłej teściowej to… (sami możecie sobie dopisać resztę). Przeglądam ja sobie facebookowego walla i znajduję ogłoszenie mojego znajomego, że poszukuje od 20 do oporu pracownika. A jako że ostatnio groszem nie śmierdzę – odpisuję „Jestem w Wadowicach, w Krakowie będę o 21:30”. Nie minęło 15 minut, a na Messengerze już miałem jego numer i wiadomość o treści zadzwoń. Tak właśnie trafiłem na Unsound Festiwal. Miałem pracować jedną noc. Pracowałem w sumie trzy. Z czego dwie niedziele.

W niedzielę pod klub zawsze przyjeżdżały food trucki. Więc co mogłem zrobić ja? Oczywiście zjeść coś od nich. Zatem opisze wam 3 trucki, które zawitały pod klub Kamienna 8, w przeciągu dwóch niedziel, w których byłem w pracy. The Mad Mick On Tour, Barowóz i zapewne znany wam Wuszt z Karry.

Na pierwszy ogień idzie BLT od Mad Micka.

I na wejściu zanim dostaje kanapkę jestem przerażony bułką. Dlaczego? Bo wygląda jak najtańsza bagietka, jaką można kupić w spożywczaku. Mylne było moje wrażenie, bo okazuje się że buła jest miękka w środku i soczysta, natomiast z wierzchu chrupiąca. Świetnie wysmażony bekon, chrupiący i soczysty. Do tego świeży pomidor i soczysta sałata. Aż dziw mnie brał, że można było coś takiego u nich zjeść. Na później zarezerwowałem jeszcze u chłopaków burgera, lecz niestety nie zdążyłem się po niego zgłosić. Zapomniałem sobie o nim. A gdy już sobie o nim przypomniałem, chłopaków już nie było.

Po jakiejś godzinie od konsumpcji BLT stwierdziłem, że zaglądnę do drugiego trucka. Barowóz. Niczym nie wyróżniająca się ciężarówka, bez żadnego loga ani innych bajerów. Truck ten jest żywym dowodem na to, że smak broni się sam. Ma tylko jedną pozycję w menu. To falafel.

I teraz zagwozdka – jeść czy nie? W końcu wolę mięso od fasoli. Ale cóż – raz kozie śmierc i się skusiłem. W naleśnik podgrzany na grillu wrzucono sałatę, pomidora, sos słonecznikowy mango, dwie naprawdę potężne kule z cieciory, ogórek kiszony i mięta. Dostałem swoje małe zawiniątko, za które zapłaciłem 15 złotych. Idę sobie tak lekko poirytowany zjeść tę małą przekąskę i po pierwszym gryzie już wiem, że to były dobrze wydane pieniądze. 15 złociszy, mała porcja, ale smak… Nie do opisania. Najlepszy falafel jaki jadłem na pewno w tym roku. Nie przypominam sobie lepszego. Do tego porcja mocno syta. Zresztą wszystko widać na zdjęciach. Mimo wielkości kul, perfekcyjnie wysmażone, nie rozlatywały się i były z wierzchu chrupkie i w środku wilgotne. Warzywa świeże, z lekką nuta mięty idealnie współgrały smakowo z kulami. Jedyne co mnie smakowo nie podeszło to sos. Słonecznik i mango to nie jest mój faworyt, ale mimo to wszystko razem jest smaczne. Jeśli będą jeszcze w Krakowie lub w waszym mieście – koniecznie trzeba odwiedzić.

Kolejnym truckiem z którego jadłem był Wuszt z Karry, czyli niemieckie kiełbaski z sosem curry. Tu spróbowałem dwóch pozycji. Smażony syr box oraz i grill z karry. Smażony syr to czeskie serki, w panierce, podane z frytkami, ciepłym sosem curry (do wyboru jest też ketchup i majonez) i odrobiną zieleniny. Ser generalnie jak dla mnie zbyt mdły i bez smaku. Ale z sosem całkiem pycha. Generalnie sos robił w tym daniu dużą robotę, do tego kapitalne frytki. Naprawdę. Za frytkami nie przepadam, ale te mi naprawdę smakowały. Do tego pikantny sos curry. Sos curry chłopaki ściągają z Niemiec  w dwóch wersjach. Pikantnej i łagodnej. Do serków wziąłem pikantną wersję. Sos owszem pali w podniebienie, ale nie na tyle, by zabić smak czegokolwiek.

Grill Box to mieszanina pokrojonego w plasterki białego i klasycznego wurszta z grillowanym pieczywem, sosem do wyboru i zieleniną. Kiełbaski zgrillowane idealnie, nie za suche i miękkie, lekko soczyste. Pieczywo zgrillowane w punkt, miękkie w środku i chrupiące na zewnątrz. Sos aromatyczny i o wiele lepszy niż w wersji pikantnej.

Podsumowując. Nie wiem kto odpowiadał za dobór food trucków na Unsound Festival ale odwalił kawał dobrej roboty. Ciekawi mnie czy kontakty do trucków dostał z polecenia, czy też zrobił research i na jego podstawie dobrał odpowiednie trucki.  Jeśli któryś z tych trucków stoi w waszym mieście  lub też pojawi się na zlocie, zapraszam gorąco do spróbowania ich oferty.

P.S. – To był najlepszy falafel jaki jadłem w tym roku!

ElPolakoKrk

Mad Mick On Tour – https://www.facebook.com/madmickatowice/

Barowóz – https://www.facebook.com/barowoz/

Wurszt z Karry – https://www.facebook.com/wusztzkarry/




There are no comments

Add yours