http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2017/04/20170325_200939-1050x591.jpg

Azja w bule, czyli kanapki z azjatycką nutą

Nowy sezon foodtruckowy za pasem, nowości gonią nowości. Pora zobaczyć, z czym pojawią się na nim starzy wyjadacze,czyli nasi dobrzy znajomi z Przystanku Ogień i Dym. A zaskoczą nas kolejnymi fajnymi daniami inspirowanymi Azją ale tym razem w amerykańskiej estetyce. Testowali je całą zimę w swoim  warszawskim lokalu (Ryżowa 48) zbierając opinię i dopracowując swój koncept, by na wiosnę ruszyć z nowym food truckiem pod nazwą „Azja w bule” i pokazać się w końcu szerszej publice.

Rzut oka na menu i już wiemy, że będzie nieźle. Klasyczne dania Azji w postaci kanapek? To może być ciekawy mix. Choć ciężko tu raczej o moje ulubione mięso well done ;-)

Na początek Angry Bulgog (23 złote), czyli wściekły buldog przez „g” ;-) Danie nie jest inspirowane bynajmniej czworonogami a jedynie świetną wołowiną bulgogi znaną z wcześniejszych odsłon Przystanku, ale teraz z dodatkiem łagodnego cheddara, chrupiącego bekonu i śliwkowej salsy, wymieszane z soczystym mięsem to zupełnie nowy genialny smak. Jeśli jeszcze z odrobiną chili i kolendry to komu jak komu, ale mnie naprawdę urywa… :-)

Do tego świetna brioszkowa bułka, która wchłaniając sosy doskonale komponuje się z całością i mimo mocnego nasączenia kanapki bez trudu utrzymuje ją w ryzach. Mój absolutny faworyt.

Po tych ostro-słodkich rozkoszach pora na coś kwaśniejszego i jeszcze ostrzejszego. Tu się nie będzie brało jeńców, bo oto przed nami ląduje Mr. Kimchi Pig (22 złote), czyli grillowana karkówka z salsą kimchi…

… z własnoręcznie robionymi dodatkami…

… w towarzystwie lekko tylko łagodzącego ostrość czedara i sałaty. Uwierzcie, że tu nawet pikle są naładowane chili :-) Żorżowi i innym chilliheadom na pewno będzie smakowało, dla bardziej wrażliwych może okazać się raczej tajemnicą bolesną ;-)

I na koniec bramka numer trzy z Zygmuntem Kajzerem, czyli zamiast chili jest sriracha, zamiast mięs szarpanych niczym struny jest znany nam już kotlet a zamiast sals jest sos kabayaki. Do tego łagodne mango i świeży ogórek. Całość nazywa się Sweet Japan i kosztuje 23 złote.

I choć, jak mawiają hejterzy ramenu, zupa bywa czasem za słona a wołowy burger może być delikatnie za mało tłusty jak dla nas, cała kanapka znów broni się świetnymi dodatkami. Dla mnie jako fana burgerów (i hentai) spokojnie można jeszcze dołożyć to i owo (na przykład potrójny bekon)  i coś zdjąć (na przykład srirachę), ale na pewno po konsumpcji nie grozi wam żadne sepukku :-)

O czym zawiadamia was pędzący na wiosenne zloty niczym shinkansen

Kaszpir

Azja w Bule – food truck i w lokalu: 

https://www.facebook.com/azjawbule/

https://www.facebook.com/PrzystanekOgieniDym/