close
Arek ocenia McMuffin, czyli znowu o śniadaniu w Maku

Arek ocenia McMuffin, czyli znowu o śniadaniu w Maku

0udostępnień

Dzisiaj Arek Tysiak opowie Wam o swojej przygodzie z McMuffinem. Ja zapraszając do lektury wspomnę tylko, że wkrótce przeczytacie jego recenzje również w dziale „CYGARA”. A teraz, żeby śniadanie nie wystygło, zapraszam do stołu. Znaczy czytania:

 

Porządne śniadanie gwarantuje nam dobry start na początek dnia oraz napełnia nas energią do działania. Przynajmniej na jakiś czas. Co jednak zrobić, gdy wyszliśmy z domu z pustym żołądkiem, a ten domaga się porcji żarełka burcząc jak opętany? Proponuję udać się do najbliższej cukierni i zassać pączka lub jeśli tak ja, macie na swojej trasie McDonald’s – po prostu tam podejść. Bo od kilku lat McD to nie tylko te niezdrowe(jak twierdzą dietetycy), ociekające tłuszczem (tfu,tfu) i jakże przepyszne hamburgery w przeróżnych odmianach, ale i kanapki, a właściwie całe zestawy śniadaniowe, które są i smaczne i jakoś szczególnie nie biją po kieszeni. Oferta śniadaniowa dostępna jest w wybranych restauracjach do godziny 10:30 w tygodniu oraz do godziny 11:00 w weekendy. Na ten czas zmieniane są wszystkie plakaty z oferty klasycznej na śniadaniową. I oto możemy wybierać smakołyki z zestawów pogrupowanych według znanych stolic świata, gdzie spotykamy unikalne kanapki kojarzone z daną stolicą/krajem. I tak w ofercie Paryż znajdziemy McCroissanta czyli francuskiego rogala wypełnionego szynką i serem, Wiedeń uraczy nas Kajzerkami (Żorż już je szamał:), Barcelona to tortille znane bardziej jako McWrap wypełnione choćby wieprzowiną i pieczarkami, Nowy Jork to Kanapki Śniadaniowe z soczystym mięchem. Natomiast Londyn oparty jest na wynalazku zwanym McMuffin występującym w trzech konfiguracjach: z kotletem wieprzowym i jajkiem, w wersji DeLuxe z wieprzowiną i warzywami oraz ostatni, po który też sięgnąłem czyli z jakiem i bekonem.

By się nie rozdrabniać i porządnie napchać kaloriami, wybrałem zestaw z tą kanapką, co kosztowało mnie 11,90 zł. Proponowany na plakatach składa się z kanapki, placka ziemniaczanego oraz kawy, ja jednak postanowiłem zjeść w Macu tak jak należy, czyli wybrałem jednak frytki i Colę. A jak!

Ponieważ lokal był pełen ludzi, czekałem chwilę w kolejce, by następnie dostać fryty i napój, po czym przyszło mi jeszcze czekać następnie na samą kanapkę. Udało mi się znaleźć wolny stolik i po rozłożeniu się przy nim, zacząłem się zapychać frytkami. Było ich mnóstwo, widać obsługująca mnie dziewczyna nie zamierzała mi ich żałować, lecz niestety były już lekko wystudzone. Jednak człowiek głodny to zje wszystko.

Jakieś trzy minuty od złożenia zamówienia, podeszła do mnie sprzedawczyni i wręczyła mi McMuffina życząc smacznego. Odwinąłem go i w mej duszy nastała chwila konsternacji – jakie to było malutkie. Kanapka zmieściła się na mojej dłoni.

 

[singlepic id=142 w=320 h=240 float=]

 

Od razu zajrzałem do środka. Oczom mym ukazał się las. Krzyży. A nie wróć. To nie ten film. Oczom mym ukazało się bardzo dobrze usmażone jajko, idealnie okrągłe w swej formie. Białko dobrze ścięte, żółtko idealne, nie wysuszone na wiór. Tak jak lubię. Bekon soczysty. Na samym dole tej smakowej piramidy znajdował się plasterek Cheddara, szkoda tylko, że się rozpuścić za bardzo nie chciał. Zaciekawiła mnie też sama bułka. Na pewno nie ma nić wspólnego z tą klasyczną, gdyż jest przygotowywana na wzór angielski, czyli z mąki pszennej i semoliny, która to nadała jej ciekawego smaku i chropowatej faktury.

 

[singlepic id=143 w=320 h=240 float=]

 

Pierwszy gryz. Mmm, jakie to dobre. Smak jajka, odrobinę chipsowego smaku bekonu, sera oraz samej bułki tworzył bardzo ciekawą całość. Odrobina musztardy, którą doprawiono całość dodała charakteru. Jadłem małymi kęsami, by jak najdłużej zachwycać się tym maluszkiem. Dla mnie bomba. I co ciekawe, mimo małego rozmiaru to dziadostwo ma około 300 kcal, co pozwala wskoczyć organizmowi na wyższy poziom zen.

Jeśli idzie o ocenę końcową to jestem na tak. McMuffin jajko i bekon należy do kategorii „mały, ale dzik” czyli rozmiarem nie grzeszy, ale nadrabia kilkukrotnie smakiem oraz sytością. Polecam.

Arkadiusz

 

Pizza dla studenta, czyli Maestro Pizza

Zapiekanka Góralska pod szpitalem, czyli powrót do przeszłości

Dodaj komentarz