http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2013/05/P1000374.jpg

Angażujące cygaro – recenzja ALEC BRADLEY VICE PRESS 6T4

Czaiłem się na to cygaro od momentu, kiedy dzięki uprzejmości Cigars World zagościło w moim humidorze. Piękny, czarny, prostokątny baton. Alec Bradley z serii Vice Press. Gruby, mięsisty, aromatyczny kusił mnie bardzo. Poszukałem w sieci nieco informacji na jego temat i dowiedziałem się, ze cygaro to wymaga dużej uwagi podczas palenia. Jest smaczne, lecz bardzo angażujące. Polecane tym, którzy lubią „bufać” co chwila. No cóż, trzeba sprawdzić samemu. Spojrzałem jeszcze na opis dystrybutora:

Linia cygar Alec Bradley Vice Press jest tworzona w fabryce Tabacos de Oriente jako uzupełnienie linii Maxx. Są to cygara o wyjątkowym kształcie, pakowane po 20 w piękne skrzyneczki o wyglądzie humidora. Każde 10 cygar jest dodatkowo zapakowane w specjalna cedrową ramkę. Linia Vice Press to mieszanka tytoni średniej mocy z najlepszych upraw Ameryki Środkowej. To kompleksowy mix: wrapper sun-grown z Nikaragui, binder z Kostaryki oraz filler z tytoni rosnących w Hondurasie, Nikaragui i Meksyku. Smaki czekolady, kakao, orzechów.
Alan Rubin stworzył te cygara dla palaczy, którzy chcą poświęcić maksymalną ilość czasu na delektowanie się tym, co najlepsze w cygarach.

Grube i masywne cygaro dające duże ilości dymu. Smaki prażonych orzechów, kakao i soli.

Obciąłem końcówkę, na sucho ciąg okazał się bardzo dobry. Odpaliłem. Pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy: cygaro dla Micka Jaggera albo Angeliny Jolie. Ze względu na jego „objętość”, ciężko zmieścić je w ustach. Wygląda bardzo widowiskowo, ale naprawdę trzeba ciągnąć mocniej niż przeciętne cygaro. I zdecydowanie częściej, bo ma tendencje do przygaszania. Jeśli ktoś lubi otaczać się chmurą aromatycznego dymu, musi pogodzić się z myślą, że to jedno z tych cygar, których praktycznie nie odkłada się do wystygnięcia. Po prostu trzeba się napracować. W klasycznym formacie typu torpedo, robusto lub corona wystarczy jeden „buf”, tutaj trzeba dwóch.

Smaki, jakich się doszukałem to głównie zioła i czekolada. Pikantny pieprz mieszał się ze słodyczą, w sumie bardzo przyjemne odczucie, szczególnie podczas palenia środka cygara, kiedy w tle uwalniał się posmak mięty. Środek cygara był najprzyjemniejszy, zarówno ze względu na smak, jak i kulturę spalania.

No właśnie – spalanie. Początkowo trzeba się przyzwyczaić do częstszego „bufania”, w środku już wszystko gra idealnie, ale po 2/3 cygaro ma tendencję do przegrzewania się, mięknie i trzeba wyważać częstotliwość pociągnięć z czasem odpoczynku. Pod koniec też cygaro wykazywało tendencję do spalania się „do środka”.

Podsumowując: cygaro smaczne, ale faktycznie trzeba poświęcić mu całą swoją uwagę. Ja paliłem je 95 minut i pod koniec czułem się nieco zmęczony. Chyba wolę jednak tradycyjne formaty, choć doświadczenie z Vice Press jeszcze powtórzę, bo w humidorze czeka jeszcze na swój dzień VP w formacie churchill. Pewnie będę palił go ze 3 godziny…

[nggallery id=54]




There are no comments

Add yours