close
ale bulwa! Ziemniak, jak z ogniska, porządnie nadziany!

ale bulwa! Ziemniak, jak z ogniska, porządnie nadziany!

0udostępnień

Foodtruck ale bulwa! powstał w Olsztynie dla Was, po to, żeby dzielić się sentymentalnym smakiem pieczonych ziemniaków. Takim, jaki pamiętamy wszyscy z ciepłych, letnich wieczorów pod chmurką. Jesteśmy pierwszym Foodtruckiem na Warmii i Mazurach serwującym tego typu potrawy”

Taką informację możecie znaleźć na fanpage food trucka ale bulwa! Czy faktycznie tak jest postanowiłam sprawdzić w maju zaraz po otwarciu. Pamiętam, że już na początku urzekł mnie sam food truck, którego kolor idealnie odzwierciedla kolor mocno spieczonej w ogniu skórki z ziemniaka, zresztą spójrzcie sami:

W bulwie zdarzyło mi się jadać już wielokrotnie i zawsze zazdrościłam tym, którzy mają trucka pod nosem lub choćby w promieniu 2 km. Pierwszą bulwą, jaką zjadłam była ale OLIWKA! Ogromny, zapieczony w piecu ziemniak, a do tego farsz: mozarella, feta, oliwki, rukola, suszone pomidory, jogurt z miętą. No moje smaczki po prostu, to ciągle mój numer jeden! Pierwsze spojrzenie i pomyślałam: WOW, jak ja to zjem! Usiadłam jednak na schodkach przy ratuszu i… zjadłam do zera. Później trafiałam na bulwę na różnych zlotach i festynach, gdzie próbowałam bulwy z łososiem i z twarożkiem. Smaki ziemniaczków rzeczywiście bardzo przypominają smak ziemniaków z ogniska, a wszystko pokręca mocno spalona skórka, którą zostawiam sobie zawsze na sam koniec. Też tak robicie? No i sam urok jedzenia pod chmurką – bardzo mi to pasuje. 

Tym razem na Facebookowym fanpage’u zobaczyłam, że bulwa serwuje nowość: ale CURRY! W dodatku opcja wege, więc postanowiłam sprawdzić, czy jesienna nowość zagra z moimi kubkami smakowymi. W skład farszu wchodzi: cukinia i ciecierzyca w żółtym, dyniowym sosie curry (łagodnym), do tego świeża papryczka chili (I’m lovin’it <3), sezam biały i miłość moja największa numer dwa, czyli świeża kolendra. Cena za sztukę 18 zł. Bardzo duży plus za sezonowość – szanuję! Oraz za połączenie smaków, które naprawdę fajnie zagrały, choć farszu dla mnie mogłoby być dwa razy tyle – wiadomo, taki już ze mnie mega warzywny łasuch  Pycha!

Bulwy zabierałam na wynos, więc dla mojego męża wybrałam ale CHILLI!(mozarella, mięso mielone wołowo-wieprzowe, pomidory, papryka, czerwona fasola, kukurydza, cebula, czosnek) w cenie 18 zł. To bulwa zdecydowanie dla miłośników ostrych rzeczy. Porządnie nadziana, dużo mięsa, dużo warzyw, a na wierzchu jeszcze ukochana kolendra. Fantastyczne połączenie ziemniaków i mięsnego farszu. Taką porcją można najeść się na dobrych kilka godzin! Mężczyźni, to coś dla Was :)

W foodtrucku na co dzień króluje 5 bulw, których porcja zajmuje ok. 500 g razem z farszem. Poza stałymi pozycjami w bulwie pojawiają się co jakiś czas sezonowe nowości, które cieszą się zawsze wielkim uznaniem wszystkich bulwowych fanów. O ziemniaczanych nowościach zawsze można dowiedzieć się na profilu bulwy na Facebooku. Dodatkowo w menu świeżo wyciskane soki z owoców, warzyw, ziół. Smak soków możecie dowolnie skomponować sami – dla mnie super opcja! A jak ziemniaczek, to wiadomo, do popicia również kefir i zsiadłe mleko! Poniżej łapcie menu:

ale bulwa! to pomysł trzech przyjaciół: Oli, Leszka i Pawła, którzy zawsze witają swoich gości uśmiechem już z daleka. Kiedy zapytałam ich, dlaczego zdecydowali się na food trucka z ziemniakami powiedzieli mi, że dawno temu na wakacjach w Polsce, jedli przepyszne ziemniaki, które smakowały, jak z ogniska. Zafascynowani zamarzyli sobie, że kiedyś otworzą miejsce, w którym będą serwowane miękkie, porządnie nadziane ziemniaki, z chrupiącą, opiekaną skórką, jak z ogniska. Doskonale im się to udało!

Właściciele, a jednocześnie kucharze i szefowie w swoim trucku nie byli wcześniej związani z gastronomią, ale miłość do gotowania i kulinarnych potyczek była silniejsza i dzisiaj są tutaj, w samym centrum Olsztyna. Ze swoim foodtruckiem, wspaniałą ekipą, genialnymi bulwami i doskonale przemyślanym konceptem gastronomicznym, za co wielki szacun! Energia, pasja, siła, chęć do pracy, a przede wszystkim smak – tym przyciągają do siebie coraz większe grono bulwożerców. Bulwo, rośnij w siłę! Bardzo kibicuję!

ale bulwa! na co dzień karmi w Olsztynie przy Nowym Ratuszu (ul. 1 Maja 2). W weekendy bulwa jeździ po Polsce, by inni również mogli ją poznać i się w niej rozsmakować. Od niedawna ziemniaki można zamówić również z dostawą do domu na terenie Olsztyna – przyjeżdżają naprawdę bardzo ciepłe, a wierzcie mi mieszkam daleko od centrum. To dobra wiadomość dla ziemniakożerców (czytaj: dla mnie :), zwłaszcza w sezonie jesienno-zimowym. 

Tekst i zdjęcia Natasza Rozmus – Król, www.sajkofankasmaku.pl

Jeśli chcecie być na bieżąco zajrzyjcie na profil ale bulwa na Facebook’u: https://www.facebook.com/alebulwa/

Możecie obserwować ich także na Instagramie: https://www.instagram.com/alebulwa

Ceska Hospoda – najlepsza golonka na Podkarpaciu?

Handmade slow food w RoloLolo. Tu zjesz dobre mięso.

Dodaj komentarz