close
A jak zachce Ci się piwa to masz Grimbergen Tripel

A jak zachce Ci się piwa to masz Grimbergen Tripel

0udostępnień

korea83 ostatnio milczał, ale dziś wraca na łamy Street Food Polska z bardzo ciekawym piwem – Panie i Panowie, przed Wami recenzja Grimbergen Tripel.

Choć wielu osobom może wydać się to dziwne może nadejść taki dzień, że zwyczajnie nie będziemy mieli ochoty na piwo. Bardzo możliwe, że sam bym w to nie uwierzył gdyby nie fakt, że taki dzień nadszedł i dla mnie. Więcej, w moim przypadku były to ponad dwa tygodnie podczas których zwyczajnie nie miałem ochoty by sięgnąć po złocisty trunek. Złożyły się pewnie na to różne czynniki, ale skoro po burzy zawsze wychodzi słońce to i moje dni bez piwa musiały dobiegnąć końca.

Po tak długiej przerwie mój apetyt na piwo zdecydowanie się zaostrzył, a panująca za oknem pogoda sprawiła, że sięgnąłem po piwo nieco mocniejsze. Miałem też nadzieję na wypicie czegoś ze zdecydowanym charakterem co rozświetli nieco panującą za oknem szarugę. W tym celu zdecydowałem się wypić piwo, które nie tak dawno przytargałem ze sobą z Belgii. Tym razem wybór został dokonany na zasadzie wypijam pierwsze co wyciągnę ze skrzynki. Los chciał, że wyjąłem piwo Grimbergen Tripel, które to rzekomo powstaje na wzór XII-wiecznej receptury. Jest to jasne piwo, które nabiera swoich wartości przechodząc aż potrójną fermentację (w tym także fermentację w butelce). Po takim wstępie można spodziewać się czegoś naprawdę specjalnego. Piwa uwarzone w stylu tripel kojarzą mi się nieodparcie z mocnym, wyrazistym charakterem i podobnych wrażeń spodziewałem się i tym razem.

Przelewam piwo do kielicha i moim oczom ukazuje się bardzo obfita, stosunkowo gęsta piana. Jej warstwa jest naprawdę gruba co sprawia, że nie udaje mi się przelać całego piwa za jednym podejściem. Muszę co jakiś czas odczekać momencik aby wlać kolejną porcję. Jak widać na zdjęciu warto było ;) Piana jest trwała i utrzymuje się do samego końca picia oblepiając przy tym ścianki. W zapachu odrobina słodyczy połączona z lekko jakby owocowym zapachem. Piwo wydaje się być zaskakująco delikatne choć to przecież tripel. Tezę tą potwierdza już pierwszy łyk. Jest słodko, ale naprawdę przyjemnie. Jedyne rozczarowanie to brak tego zdecydowanego charakteru. Tutaj naprawdę jest zaskakująco łagodnie. Widniejący na etykiecie zapis informujący o 9% alkoholu zdaje się zdecydowanie przeczyć temu co czuję. Alkohol jest niewyczuwalny. Piwo jest całkowicie zdominowane przez delikatną słodycz. Z czasem pojawiają się bardzo delikatne posmaki owocowe, ale jest ich raczej mało. Zawartość alkoholu ujawnia się dopiero po chwili kiedy czuć, że piwo delikatnie rozgrzewa.

grimbergen_tripel

Spodziewałem się zdecydowanego charakteru, a dostałem piwo zaskakująco łagodne w swojej istocie. W zasadzie mógłbym czuć się rozczarowany, ale tak naprawdę nie jestem. Nie jestem też skłonny napisać, że było to jakieś wybitne piwo, bo nie było. Nie ma w nim nic takiego co mogło by zapaść w pamięć, jednak z drugiej strony nie sposób też nie dostrzec pewnego uroku tego piwa. Jego łagodna słodycz w połączeniu z przyjemnym aromatem sprawiły, że było to przyjemnie spędzone kilkanaście minut. Nie pamiętam dokładnie ile to piwo kosztowało, ale było to coś w przedziale pomiędzy 1 a 2 euro. Jestem gotów powiedzieć, że taka cena jest uczciwa w stosunku do tego co otrzymujemy.

korea83 – BeerLoverBlog – www.blb.blog.pl

Qń po włosku, czyli wizyta w poznańskim Viva Pomodori!

Frytka Bar – belgijskie frytki i panini w Krakowie

Dodaj komentarz